Nocny netoperek kontra facet w getrach

batman v superman 2016W ostatnich kliku latach producenci filmowi do zbrzydzenia obrzucają nas nowymi filmami o komiksowych superbohaterach. Spiderman wałkowany na nowo, jacyś skandynawscy bogowie z toporami, super zespoły typu Avengers, człowiek mrówka i wiele, wiele innych. Jedne lepsze, inne gorsze. Mnie te kinowe seriale totalnie nie ruszają, ALE jak pojawia się postać Batmana… To wszystko zmienia. W końcu to najbardziej mroczna postać ze wszystkich superbohaterów, ideał heroizmu z dzieciństwa i żywa deficnicja bycia cool. Przecież nikt nie chciał być Supermanem. Przynajmniej w moim kręgu. Każdy chciał być człowiekiem nietoperzem! Latanie i strzelanie oczami? To takie banalne. Batman miał ludzką siłę i komplet świetnych zabawek. Z tym łatwiej jest się identyfikować.

O Batmanie pisałem już parę lat temu na blogu. Od tamtego czasu pojawił się jeszcze w ostatniej części trylogii Nolana i teraz w filmie Zacka Snydera, reżysera m.in. „300” oraz „Watchmen: Strażnicy„. „Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości” to kontynuacja filmu „Człowiek ze Stali” oraz zapowiedź nadchodzącej „Ligi Sprawiedliwych„. Nie będę ukrywał, że postacie DC Comics są mi znacznie bliższe niż, te z Marvela, dlatego też ta koncepcja zainteresowała mnie dość wyraźnie. Jednak nie czarujmy się. Nie są to seanse najwyższych lotów. „Człowiek ze Stali” wynudził mnie niemiłosiernie, a tegoroczna propozycja Snydera? O tym poniżej.

batman v superman affleckBatman v Superman: Świt Sprawiedliwości” to film o niczym. Niby są tu jakieś dramaty, ale ogląda je się bez żadnych emocji. Przede wszystkim przygniata nas ten wszechobecny patos. Superman toczy walkę z najeźdźcami z kosmosu, Bruce Wayne grany przez Afflecka chodzi z tą swoją smutną miną, Dziennikarka Lois Lane (W tej roli Amy Adams) prowadzi jakieś NIEZWYKLE WAŻNE dziennikarskie śledztwo, gdzieś tam w tle rozgrywa się jakiś polityczny problem a Lex Luthor coś tam majaczy o wielkim planie i upadłych aniołach. Każda scena wprowadza nas w nastrój wyczekiwania na wielki pojedynek dwóch superbohaterów, chociaż i tak wiadomo od początku, że po wszystkim Batman i Superman będą kumplami. Jednak kiedy już dochodzi do tytułowej konfrontacji, to reżyser funduje nam istny popis efektów komputerowych i absurdalnych scen z wisienką na torcie w postaci obkładania się umywalką.

Niby jest to mroczny i pełen pesymizmu film, co daje się odczuć w żyjącej przeszłością postaci Batmana. Jednak cała ta historia jest szyta grubymi nićmi i wywołuje w nas mieszane uczucia. Dla mnie ideałem filmu o superbohaterze jest „Mroczny Rycerz” Nolana. W tym filmie mamy wszystko: emocje, zmysł artystyczny, świetne zdjęcia, dobrze napisane postacie. Natomiast tegoroczna propozycja Warner Bros nie trzyma się kupy. Jest zbyt przesadnie i zbyt patetycznie. Fabuła obejmuje za dużo wątków przez co film wydłuża się, nie podnosząc jakości widowiska.

batman v supermanOczywiście nie jest to całkowita klapa. „Batman v Superman” to poprawne widowisko, pełne ładnych ujęć. Gra aktorska jest na różnym poziomie. Ben Affleck raczej się sprawdza w tej formule Batmana smutasa, pozytywne odczucia wzbudza Jeremy Irons grający sługę Alfreda. Irytuje natomiast Jesse Eisenberg, który zbytnio uwypuklił postać Lexa Luthora. Totalnie bez emocji ogląda się wątek miłosny na linii Superman – Lois Lane. W filmie pojawia się także Wonder Woman, którą gra Gal Gadot. Jednak jej wejście nie wnosi za wiele do filmu. Generalnie za kwestie technicznie film ten należy pochwalić. Inaczej wygląda sprawa z kwestiami fabularnymi i samą logiką, a raczej jej brakiem.

Czy warto zobaczyć ten film? Jeżeli jesteście miłośnikami komiksowych ekranizacji to ten seans powinien was zadowolić. Jeżeli szukacie jednak rozrywki na wyższym poziomie, to raczej jej tu nie znajdziecie. Ode mnie ocena: 5/10.

Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2016 – Relacja

tnmf2016W tym roku miałem okazję uczestniczyć w 11 edycji Festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Niestety ze względów osobistych mogłem być jedynie na jednym dniu katowickiego wydarzenia. Oto zapis moich spostrzeżeń z piątkowych koncertów.

Smolik i Kev Fox

Gdybym miał napisać o tym koncercie do gazety to tytuł tego artykułu brzmiałby „Kev Fox i jego niesforna gitara”. Gitary nie współpracowały tego dnia dobrze z Brytyjczykiem, w efekcie czego katowicka widownia odsłuchała najnowszy utwór grupy bez tego instrumentu. Jednak te techniczne problemy w żaden sposób nie przełożył się na mój pozytywny odbiór tego występu. Chłopaki przywrócili tego dnia rock’n rolla. Utwory z ich zeszłorocznego albumu „Smolik / Kev Fox” brzmiały na żywo rewelacyjnie. Poza kapitalnym utworem „Run” mieliśmy okazję usłyszeć także cover Led Zeppelin „Whole Lotta Love” czy też „Hollywood” z gościnnym występem Natalii Grosiak. Liczna widownia zgromadzona pod sceną główną była tym występem zachwycona, ja również.

Niechęć

Grupę Niechęć znam przede wszystkim z dobrze przyjętego albumu „Śmierć w Miękkim Futerku„. Poza tym chłopaki z tego jazz bandu swego czasu zamieścili na moim blogu, swoje podsumowanie całoroczne. Dlatego też z miłą chęcią udałem się pod scenę Red Bull by wysłuchać ich koncertu. A ten był perfekcyjny! Ich muzyka brzmi równie dobrze na żywo co na płycie, a nawet nie wiem czy nie lepiej? Podczas tego występu nie zabrakło zarówno piosenek z wspomnianego przeze mnie wcześniej albumu jak i najnowszego, tegorocznego nazwanego po prostu „Niechęć„. Dlatego też nie zabrakło najnowszego singla „Krew” czy też takich utworów jak „Rajza” czy też „Metanol„. Energiczny, wciągający występ był dodatkowo wzbogacony o dobry kontakt zespołu z publicznością. Gdyby miał okazję iść ponownie na występ Niechęci, zrobiłbym to z całą pewnością.

tnm_logo-2016-01Beneficjenci Splendoru.

W poszukiwaniu miejsca występu Beneficjentów Splendoru przez przypadek natknąłem się na końcówkę występu Pana Masayoshi Fujita w sali kameralnej NOSPR i od razu pożałowałem, że nie znalazłem się tam wcześniej. Warszawskie trio grające połączenie rapu z ostrym rockiem zaprezentowało się w ciekawej scenerii pod chmurką, jakim był amfiteatr NOSPR. Ich muzyka mocno kojarzy się z twórczością łódzkiej formacji CKOD. Ironiczne teksty przeplatają się z ostrymi gitarowymi riffami. Gitarzysta grupy wyglądał trochę jak Kudłaty ze Scooby Doo udający Matta Bellamy’ego, jednak całkowicie propsuje jego umiejętności muzyczne. Beneficjenci Splendoru zagrali fajny koncert na którym zaprezentowali zarówno starsze kawałki jak i te z tegorocznego albumu „Selfie„.

Roots Manuva

Czekałem pod sceną ze 15 minut zanim doczytałem, że koncert Brytyjskiego rapera został odwołany.

Snarky Puppy

Nie jest to do końca mój styl muzyki, jednak z tego co widziałem to ludzie świetnie się bawili przy dźwiękach Amerykańskiego bandu. Pomimo tego, że wyglądali jak szkolna orkiestra to wielkie brawa za zdolności muzyczne. Jestem otwarty na nową muzykę i taką też miałem okazję poznać.

King Midas Sound & Fennesz

W oczekiwaniu na występ gwiazdy dnia udałem się pod Tent Stage by posłuchać zupełnie nie znanego mi wcześniej King Midas Sound, który występował wraz z znanym mi Fenneszem. Występu nie zobaczyłem, ze względu na grubą warstwę dymu. Jednak najważniejsze jest to co się słyszy. A tego było sporo. Psychodeliczna, mroczna, transowa muzyka elektroniczna urozmaicała charakterystyczny klimat festiwalu. Nie porywała do tańca (trochę szkoda), ale bez pardonu wdzierała się do głów słuchaczy. To nie był zwykły koncert, to było przeżycie.

Battles

Ostatnim występem, który miałem okazję zobaczyć tego dnia był koncert Battles. To mój drugi gig Amerykanów, który miałem okazję zobaczyć. Zarówno koncert z Taurona, jak i ten z OFF Festiwalu był w wykonaniu Battles perfekcyjny. Grupa znana jest z tego, że świetnie prezentuje się na żywo. Nie inaczej było tym razem. Matematyczność i perfekcyjność królowała na scenie. Gdy trio Battles gra na scenie to główną frajdą jest obserwowanie tego jak oni grają. Oczywiście muzycznie też dali radę i zagrali swoje najlepsze utwory wraz z co chwilę wykrzykiwanym przez publikę „Atlasem„. W połowie koncertu chłopaki zrobili sobie małą pogawędkę z publicznością i oczywiście przypomnieli o polskich korzeniach basisty Dave’a Konopki. Po żartach dotyczących Donalda Trumpa ponownie zaczęli hipnotyzować swoją muzyką. Wciąż podziwiam ich perkusistę za ten wysoko ustawiony talerz. Jeżeli będziecie mieli kiedykolwiek okazję zobaczyć Battles na żywo, zróbcie to z całą pewnością!

Tauron Nowa Muzyka Festiwal – Zapowiedź

tnm_logo-2016-01Już jutro (18.08 – 21.08) rusza kolejna, XI edycja Tauron Nowa Muzyka Festiwal. Jako, że będę miał okazję w tym roku uczestniczyć w imprezie, chciałbym naświetlić najważniejsze informacje dotyczące festiwalu.

Czas i miejsce.

Impreza potrwa cztery dni od czwartku 18 sierpnia do niedzieli 21 sierpnia. Miejsce występów to tradycyjnie już Muzeum Śląskie w Katowicach.

Line-up.

Na tegorocznej edycji festiwalu wystąpi około 70 artystów. Nie są to może medialne nazwy, ale dla fanów alternatywnej muzyki (elektronicznej zwłaszcza) jest to nie lada gratka. Na Tauronie zagrają m.in. Battles, Fat Freddys Drop, Snarky Puppy, Roots Manuva, The Field, Plaid, Clouds, Actress czy też The Orb. Wyjątkowo ciekawie prezentuje się polski zestaw artystów, wśród których znajdują się: Stara Rzeka, JAAA!, Maria Peszek, Smolik, Beneficjenci Splendoru oraz Niechęć.

Bilety.

Czterodniowych karnetów już nie ma, dwu dniowe są w cenie 250 zł a bilety na jeden dzień są w cenie 150 zł.

Przydatne linki.

Oficjalna strona festiwalu

Facebook

Twitter

Instagram

YouTube

10 najlepszych gier na Pegasusa/NESa

Łapa w górę, kto w dzieciństwo spędził przy tak zwanym Pegasusie? Gimbusy może na pamiętajoo, ale ziomki z mojego rocznika na pewno. Wiele godzin przy gierkach takich jak Super Mario Bros czy Duck Tales 2 to niezapomniane chwile, które odświeżyłem sobie za pomocą komputerowego emulatora. Powróćmy do lat 90 jeszcze raz!

contra-gora_176q6Contra. Klasyczna pozycja. Wcielamy się w blond rambo z karabinem. Naszym zadaniem jest rozwalanie wszystkiego po drodze. Na koniec plansz rozwalamy tak zwane Bossy – potwory. Gra wciąga, jednak trzeba przyznać, że do łatwych nie należała. Warto wspomnieć, że w tą grę można było grać w dwójkę.

duckhuntDuck Hunt. Najprostsza gra w dziejach. Strzelamy za pomocą odpowiedniego pistoletu do kaczek na ekranie. Gdy, któreś ustrzelimy nasz pomocnik pies trzyma je w ręce, jeżeli spudłujemy – naśmiewa się z nas. Do tej pory, nie wiem na jakiej zasadzie to działało!

duck-tales-2-(6)Duck Tales 2 to z kolei świetna platformówka. Wcielamy się w niej w Sknerusa McKwacza a naszym zadaniem jest odnalezienie skarbu. Gra posiadała ciekawe lokalizacje plansz, były to: egipskie piramidy, nawiedzony szkocki zamek, wodospad Niagara, Wyspy wielkanocne oraz statek piracki. Poza tym nasz „sknerusek” z czasem zyskiwał dodatkowe umiejętności.

Goal3Goal III. Najlepsza gra sportowa z piłką nożną w tle. Rozgrywamy mecze 6 na 6 a gramy oczywiście Japonią. Nasi rywale to po trzech reprezentantów z każdego kontynentu. Najsłabsi są ci z Azji, najsilniejsi z Europy. Oczywiście gra nie ma za wiele wspólnego z prawdziwą piłką nożna i przypomina raczej Kapitana Tsubasę. Nasi zawodnicy mogą oddawać strzały przypominające znikające gwiazdy, banany bądź skaczące ryby. Nie ma sędziego a najważniejszym czynnikiem decydującym o wyniku meczu jest pogoda! Porwania przez tornado czy też rażenie błyskawicą jest na porządku dziennym każdego spotkania.

micromachinesMicro Machines to wybitnie dobra gra wyścigowa. Wybieramy zawodnika, którym chcemy jeździć a także trzech naszych rywali. Największym plusem gry jest lokalizacja torów wyścigowych oraz naszych maszyn, gdyż są to malutkie pojazdy, którymi ścigamy się m.in. w garażu, stole kuchennym, wannie, stole bilardowym czy też ogródku. Widok jest z góry, dlatego też przejście tej gry wiązało się z zapamiętaniem każdej planszy.

pacmanPac-Man. Czy jest ktoś, kto nie grał w tą grę? Zjadamy żółtą główką cukierki, a wszędobylskie duchy chcą nas zjeść. Niby brzmi banalnie, ale jak wciąga! Uwaga ciekawostka dotycząca gry. Jakiś czas temu Google Maps umożliwił grę w Pac Mana na swoich mapach.

super-mario-bros0_1bc2.1920Super Mario Bros. Najbardziej znana gra na Pegasusa, która wpisała się na stałe w historię popkultury. Włoski hydraulik Mario wyrusza na ratunek książnice. Na swojej drodze ma 8 etapów, które dzielą się na 4 plansze. Na koniec każdego etapu trafiamy do zamku, gdzie niestety nie znajdujemy swojej księżniczki. Jest ona oczywiście w tym ostatnim, ósmym. Za pomocą magicznych grzybków dostajemy możliwość zwiększenia wzrostu oraz strzelania ognistymi kulkami. Gra posiadała liczne tajemne przejścia, które pozwoliły nam na szybkie przemieszczanie się z poszczególnych etapów. Można było również grać w dwójkę, drugim bohaterem był brat Mario – Luigi. Mario był bohaterem również wiele innych gier – w tym klasycznego Donkey Kong jak i najlepszego moim zdaniem Super Mario 10 Kung Fu.

TankTank 1990. Gra o charakterze patriotycznym. Bronimy czołgiem orzełka przed innymi czołgami. Mamy możliwość zbierania różnych bonusów w postaci lepszej amunicji czy też dodatkowych zabezpieczeń.

57250-Tetris_(USA)_(Unl)-1Tetris. Spadające klocki ustawiamy tak, by wypełniać dolne pole. Klocki z czasem spadają coraz szybciej przez co gra staje się być coraz trudniejsza. Najlepszy był oczywiście ruski Tetris z tańczącymi chłopkami pomiędzy kolejnymi poziomami.

Tiny-Toon-Adventures-2-Trouble-in-Wackyland-U-201312010759065-810x400Tiny Toon Adventures 2: Trouble in Wackyland. Kolejna platformówka w moim zestawieniu. Tym razem są to tak zwane Animki ze stajni Warner Bros. Naszym zadaniem jest przejście kolejnych etapów z Wesołego miasteczka. Przyjdzie nam iść dachem pociągu, poruszać się na kłodach płynących z nurtem rzeki, jechać rollercoasterem a także przepychać ślizgające się samochodziki. Finał gry odbywa się w zamku strachów.

Niezatytułowany Kendrick

kendrick-lamar-untitled-unmasteredEuro 2016 we Francji trwa w najlepsze, a ja wyskakuje z nową recenzją muzyczną. Marketingowo nie jest to dobry czas na promocję czegokolwiek nie związanego z piłką nożną. Trochę szkoda, bo płyta o której chce wspomnieć zdecydowanie zasługuje na uwagę. Na pocieszenie mogę jedynie dodać, że cały hype na „untitled unmastered” Kendricka Lamara miał miejsce kilka miesięcy temu. Jeżeli umknął wam ten krążek, to zdecydowanie powinniście nadrobić tą zaległość. Możecie już po finałowym gwizdku mistrzostw.

O co cały ten szum z najnowszym wydawnictwem Kendricka Lamara? Niektórzy twierdzą, że nowa płyta jest zdecydowanie lepsza od „To Pimp A Butterfly„. Ba, najlepsza w całej jego dyskografii. Ja oczywiście nie zgadzam się z tą teorią. „To Pimp A Butterfly” oceniłem na 10/10 i podtrzymuje dalej swoją ocenę. Ciężko nagrać trzeci z rzędu dobry, innowacyjny album. Raper z Compton to zrobił. Śmiało nawet mogę ten sukces porównać do udanego sequelu Ojca Chrzestnego Francisa Forda Coppoli. Jednym słowem klasyk.

kendrick lamarJednak nie mam zamiaru ujmować „untitled unmastered„, gdyż to wydawnictwo również stoi na wysokim poziomie. Najnowsza propozycja od Pana Lamara to kompilacja demówek nagranych w okresie nagrywania wspomnianego wcześniej „To Pimp A Butterfly„. To by w pewien sposób tłumaczyło wysoki poziom tych nagrań, gdyż artysta tworzył je będąc w kosmicznej formie. Co prawda to tylko odrzuty, ale za to JAKIE! K-Dota kolejny raz bawi się brzmieniem i miesza rytmy free jazzu, funku oraz awangardy. Tematy jakie porusza nie odbiegają od tego co usłyszeliśmy w zeszłym toku na TPAB, czyli kwestie polityczno-religijne w kontekście różnic rasowych.

Uwierzcie, że wielu raperów chciałoby reprezentować taki poziom jak Kendrick Lamar na swoich odrzutach. Nie będę rozbijał tej płyty na czynniki pierwsze, gdyż o piosenkach rapera można by pisać książki. Sprawdźcie ten album, na prawdę warto. Lamar robi tutaj historię. Ocena: 8/10.

Is it me you’re looking for Panie władzo?

1985rasmentalism-700x352Trzeci oficjalny longplay lubelskiej grupy Rasmentalism to zbiór opowieści i obserwacji współczesnego 30 latka mieszkającego w dużym mieście. Historie te są doskonalone znane ludziom z mojego rocznika (również lata 80, piątka!). Chyba każdy z nas ma znajomych, żyjących jak nastolatkowie. Imprezy, snapy, szpany, new balansy, brak własnej kasy i tego typu klimaty. Oczywiście wszystko odpowiednio zareklamowane w social media, przecież obecnie każdy jest fejsbukowym PR-owcem własnego życia.

Od dawna chciałem o tym wspomnieć. Przeglądanie fejsbukowego walla wzbudza we mnie wiele skrajnych emocji. Niestety nie prowadzę już na blogu kącika tematycznego „Paweuu o…”. Dlatego cieszę się niezmiernie, że pojawia się taka okazja przy recenzji albumu „1985„. Przybijam chłopakom piątkę w tym temacie, jednak nie dramatyzowałbym aż tak mocno. Gdyż po przesłuchaniu tego materiału można mieć wrażenie, że faktycznie jest bardzo źle. Przykład? Zwrotka z „Jak z nut„, gdzie Ras rzuca „Chłopaki mówią jest, co ruchać, ale nie ma z kim wyjść. To zabawne, bo dziewczyny mówią dokładnie to samo” lub fragment z „1985„, gdzie pada fatalistyczne stwierdzenie: „Ludzie na przystankach tacy smutni / Jadą sobie naciułać na trumny”.

rasmentalismOgólnie na albumie znajdziemy sporo krytycznych uwag na temat współczesnej internetowej młodzieży. Idealnie to oddaje ta zwrotka: „Tym dziewczynom imponują kurwy / Małolaci przy nich inicjują burdy / Ich rodzice wychowują durni„. Ten Typ Mes dolewa oliwy do ognia w utworze „Ale zdejmij buty” dorzucając – „Ty płaczesz, że mało lajków i coś nie gra? / Bitch, żegnam”. Pięknie problem ilustruje „Jeszcze jeden kieliszek”, gdzie Ras opisuje współczesną imprezę. „Tu blogger, model, raper – jeden chuj” – genialne! Dostaje się także współczesnym raperom – „Mam dość tego, jak muzyka jest pozbawiana treści / Wkurwiają mnie raperzy, którzy brzmią jak Brian Tracy”. Poza tym na płycie jest sporo innych problemów współczesnego 20-paru-latka

Przejdźmy jednak do muzyki. Za tą stronę jest odpowiedzialny producent Ment XXL, który wykonał swoją robotę doskonale. Płyty słucha się dobrze, przyjemnie i lekko. Pomimo, że teksty są dość poważne i mogą wprowadzać w negatywny nastrój to muzyka działa zupełnie odwrotnie. W ten oto sposób dostajemy album, który pomimo, że porusza ważne problemy to słucha się całkiem przyjemnie. Zdecydowanie polecam! Ocena: 7/10.

Radiohead jak wino, czyli słów kilka o „A Moon Shaped Pool”

radiohead-top-10-albums-770Sevilla FC zdobyła po raz trzeci z rzędu Puchar Ligi Europy, a Radiohead po raz kolejny nagrał wyśmienity album. „A Moon Shaped Pool” to 9 w dorobku longplay Thoma Yorke’a i spółki. Stanowi on wartość dodatnią, tak samo jak wszystkie inne płyty, dlatego śmiało można go porównać do kolejnego trofea ułożonego na półce zespołu. Brytyjczycy są jak wino. Wciąż dobrzy, wciąż dają kopa.

Szczerze powiedziawszy to miałem wątpliwości by recenzować ten album. Przy tak wybitnych dziełach czuje, że brakuje mi kompetencji i odpowiedniej zgody na rozkładanie na czynniki pierwsze tak dopracowanej muzyki. Dlatego umówmy się, że po prostu z dziennikarskiego obowiązku i zamiłowania do muzyki Radiohead wspomnę na blogu, że „A Moon Shaped Pool” to płyta, której wstyd nie znać.

moon-shaped-pool-radioheadJuż od pierwszego „Burn The Witch” czujemy, że mamy do czynienia z czymś wielkim. Świetnie zaaranżowany utwór wywołuje mocne w nas emocje, a genialnie nakręcony teledysk, tylko je umacnia. Kolejny w zestawie „Daydreaming” jak sama nazwa wskazuje brzmi jak sen na jawie. Przy takich dźwiękach tracimy poczucie czasu. Trzeci w zestawie „Decks Dark” przywołuje mi Radiohead z okresu „Hail To The Thief” – jednej z najbardziej niedocenionych płyt zespołu (niesłusznie!).

Kolejne w zestawie utwory to oniryczny „Desert Island Disk„, transowy i zarazem mroczny „Ful Stop” i filmowy „Glass Eyes„. W „Identikit” zespół ładnie bawi się z elektroniką a w „The Numbers” zadziwia bogactwem brzmienia. Najlepsze jednak dostajemy na koniec. Przedostatni  „Tinker Tailor Soldier Sailor Rich Man Poor Man Beggar Man Thief” zabiera nas w podróż w czasie do roku 2000, gdzie ponownie słyszymy zespołu z okresu „Kid A„. Natomiast na koniec otrzymujemy odświeżony „True Love Waits„, czyli jedną z najpiękniejszych ballad napisanych przez Yorke’a. Takie zwrotki jak: „I’m not living. I’m just killing time” wciąż chwytają za serce.

Radiohead tą płytą po raz kolejny potwierdził swój geniusz. Nagrać 9 wyśmienitych albumów to nie lada wyczyn, Brytyjczycy tego dokonali. Dobre oceny, które zebrali w prasie i mediach są całkowicie słuszne i uzasadnione. Podpisuje się pod tym obiema rękoma. Ocena: 9/10.

Posłuchaj