Soulowe alter ego Tylera kreatora – recenzja albumu „Igor”

W piękny sposób rozwija nam się Tyler, the Creator. Raper od momentu wydania „Cherry Bomb” w 2015 roku pokazuje coraz większe zamiłowanie do eksperymentowania z innymi gatunkami. Na debiutanckim albumie „Goblin” z 2011 roku i wydanym dwa lata później „Wolf” raper dał się poznać od brudnej, mrocznej i dość ciężko brzmiącej strony hip-hopu. Stąd przyjemniejsze dla ucha „Cherry Bomb„, gdzie mieszają się gatunki muzyczne, było dość odważnym posunięciem ze strony Okonmy. Następnie wydany został „Flower Boy„, który w mojej ocenie był najlepszym albumem w 2017 roku. Na tym albumie artysta (bo już coraz mniej raper) zostawił mniej miejsca na klasyczne rapsy na rzecz zabawy z r’n’b, popem i soulem. Kolejnym i póki co finalnym krokiem było wydanie „Igora„.

Na tegorocznym longplayu Tyler Gregory Okonma zostawia już śladowe ilości rapowania. Na palcach jednej ręki można policzyć jego nawijki. Dostajemy w zamian pięknie zaaranżowane podkłady, które nawiązują do soulu lat 60, popu,elektroniki i r’n’b. Warstwa muzyczna robi ogromne wrażenie. Muzyka w całości stworzona przez Okonmę pokazuje jego niesamowite zdolności w tej materii i co więcej, okazuje się, że Tyler odrobił lekcje na szóstkę z plusem. Zdarza się, że sam Okonma śpiewa na „Igorze” (i wychodzi mu to nieźle), jednak generalnie zostawia dużo miejsca na występy gościnne. A nazwiska jakie zgromadził na płycie są wyborne. Łatwiej chyba wymienić kogo nie ma, aniżeli jest. Na „Igorze” usłyszymy m.in. Kanye Westa, Solange, La Roux, Charlie Wilsona, Santigold, Playboi Carti’ego czy też Pharrella Williamsa. Nazwiska nazwiskami. Najważniejsze jest jednak to, że wszystkie te featuringi są trafione w punkt i idealnie komponują się w całość.

Po przesłuchaniu „Igora” (Ja zrobiłem już to chyba z dziesiątki razy) raczej nie mamy wątpliwości co do orientacji seksualnej artysty. O ile już na „Flower Boy” Tyler dawał takie sygnały, to po tym krążku wiemy o tym na pewno. Linijka w stylu: „Next line I’ll have em’ like woah, I’ve been kissing white boys since 2004” jest dość wymowna. „Igor” to przede wszystkim płyta o miłości, rozstaniu i tęsknocie. Szczególnie ta tęsknota wybrzmiewa w kończącym całość „ARE WE STILL FRIENDS?„, gdzie Okonma z żalem śpiewa „I can’t stop you, I can rock, too” czy też „I don’t want to end the season on a bad episode, nigga, nah„. Samotność wybrzmiewa także z genialnego „PUPPET„, gdzie usłyszymy „You lost, son, and you’ve been tryna find your way to me” a w refrenie wybrzmiewa „I’m your puppet  / You control me„. Wymownie brzmi również „I DON’T LOVE YOU ANYMORE„, gdzie usłyszmy „(No) I don’t love you no more / Tell me where to go / Can I have my heart back?

To najbardziej dojrzałe dzieło w dorobku Tylera, The Creatora. Co więcej, to zdecydowanie jego najlepszy album, który stanowi opus magnum twórczości rapera z Los Angeles. Okonma w piękny sposób nawiązuje do klasyki soulu, czerpiąc z niej co najlepsze. Chyba, żadna tegoroczna płyta mi się tak dobrze nie słuchała jak „Igor„. Zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla każdego, nie tylko fanów rapera. Ocena: 9/10

Jedna uwaga do wpisu “Soulowe alter ego Tylera kreatora – recenzja albumu „Igor”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.