Muzyczne podsumowanie roku 2016

Tytuł tego wpisu brzmi dość poważnie i może wprowadzać czytelnika w błąd. Nie będzie to obszerne podsumowanie roku, jak niegdyś miałem w zwyczaju. Zamiast tego zaserwuje krótką, zwięzłą listę 10 płyt, które najbardziej mi przypadły do gustu.

blood-orange10. Blood Orange – Freetown Sound. Nowy krążek Blood Orange to przede wszystkim majstersztyk produkcyjny. Jednak samo chwalenie produkcji brzmi dość banalnie. „Freetown Sound” to również perełka w morzu shitu jeżeli chodzi o alternatywne R’n’B. Angielski producent Dev Hynes ma nosa do tego typu muzyki i z albumu, na album brzmi coraz bardziej przekonywająco i lepiej, tak po prostu.

solange9. Solange – A Seat At The Table. Szkoda mi tej Solange. W momencie kiedy nagrywa swój album życia to ta jej bardziej znana siostra też nagrywa wielkie dzieło. Zawsze w cieniu. Na mojej liście też. Dość jednak tego współczującego bełkotu! Nowy Album Solange to rzecz wielka. Już w ostatnim wpisie zachwycałem się tak ujętą muzyką pop. Mam nadzieje, że w 2017 roku ten sposób nagrywania muzyki wciąż będzie na czasie. Natomiast sama Solange pokazuje coraz to większe ambicje, oby to nie był Mount Everest jej marzeń. Walk This Way!

8. Bon Iver, 22. A Million. Gdy sobie pomyślę, że takiej płyty jak „For Emma, Forever Ago” już nigdy nikt nie nagra to zbiera się we mnie smutek. Powiem wam szczerze, że rok 2007 był na prawdę SPOKO. Milan wygrał LM, życie było beztroskie a ile fajnych wtedy płyt wyszło. Przemawia przeze mnie starość. Może, ale jak dobry ten nowy krążek od Bon Ivera by nie był, to „For Emma, Forever Ago” nie przebije. Justin Vernon poszedł z duchem czasu, i udało mu się. Obecna młodzież to kupi, chociaż dla mnie te tytuły są trochę śmieszne. No, ale wiecie liczy się wnętrze, a to się potrafi obronić.

blakee7. James Blake – The Colour in Anything. W ostatnim wpisie na blogu obiecałem Panu Blake’owi umieszczenie na liście podsumowującej. By nie być gołosłownym – spełniam, to o czym wspominałem. Oczywiście ów „wyróżnienie” nie wynika wyłącznie z poczucia winy ze względu na brak osobną recenzję „The Color in Anything„. Głównym powodem jest fakt, że tą płytą Blake pozamiatał absolutnie. Z albumu na album Brytyjczyk jest dojrzalszy, lepszy i bardziej MAGICZNY. Ten krążek to kawał dobrej muzyki. Co prawda smutnej i depresyjnej, ale spójrzmy wprawdzie w oczy. Wesołe i wakacyjne piosenki zawsze będą gorsze od tych o nieszczęśliwej miłości.

frank-ocean-performs-ny-2012-billboard-15486. Frank Ocean – Blonde. Trochę mnie wymęczył ten Frank Ocean. Po „channel ORANGE” spodziewałem fajerwerków a tu nowy krążek strasznie na początku przynudzał. Jednak po iluś tam przesłuchaniach w końcu wychwytujemy smaczki i myślimy sobie: hmmmm w sumie to nie jest złe. Cytrusowe kolory wciąż są OK.

car-seat-headrest5. Car Seat Headrest – Teens of Denial. Top 10 bez indie szarpaniny? No way! Mało słuchałem indie rocka w zeszłym roku. Mac DeMarco nic nie wydał. Cloud Nothings też a u Wavves ciszaaa. Niemniej coś tam przesłuchałem i najbardziej do gustu przypadła mi, któraś już z kolei płyta Car Seat Headrest. Jest moc, dobre teksty i nie nudzi. A co najważniejsze, gdy tak posłuchamy tego krążka kilka razy to przekonamy się jednak, że to wyjątkowa rzecz.

beyonee4. Beyonce – Lemonade. Nie odnoś się do polityki i feminizmu tej płyty. Nie odnoś się do polityki i feminizmu tej płyty. Nie odnoś się do polityki i feminizmu tej płyty. Nie odnoś się do polityki i feminizmu tej płyty. Nie odnoś się do polityki i feminizmu tej płyty. Nie odnoś się do polityki i feminizmu tej płyty. Na „Lemonade” znajdziemy sporo dobrej muzyki i odniesień do polityki USA i haseł feministycznych…. Kur*** nie wyszło.

chance-the-rapper3. Chance The Rapper – Coloring Book. Sporo czasu spędziłem z tym albumem w minionym roku. I to nie ze względu, że chciałem go zrecenzować. Głównie dlatego, że przypadł mi do gustu. Jeżeli chodzi o czarne klimaty, to w mojej ocenie nie było lepszej płyty we zeszłym roku. Oczywiście czuć tutaj wyraźny wpływ „To Pimp A Butterfly„, ale to nic dziwnego, gdyż zeszłoroczny krążek Lamara to dzieło przełomowe. Chance również na swoim krążku miesza gatunki, jak na imprezie trunki. Mamy tutaj sporo gospelu, nutkę jazzu a i też niepogardzono R’n’B. Lirycznie też daje radę, bo te wspominki były „so REAL”. Ja to kupuje.

radiohead2. Radiohead – A Moon Shaped Pool.  W sumie to nic nowego od Thome’a Yorke’a i spółki. Znaczna większość piosenek istniała już od lat 90 i gdzieś tam funkcjonowała w świadomości fanów grupy. Niemniej Radiohead w wyjątkowo dobrym stylu zebrali tą gromadę piosenek, odkurzyli, odświeżyli i połączyli w nowym album. Jak im to wyszło? REWELACYJNIE. Zachwycałem się nowym życiem danym „True Love Waits” a i też wciągnąłem się w piękno „Daydreaming” i „Burn The Witch„. Jeżeli mają być nagrywane płyty z b-side’ami – to tylko w takim stylu jak robi to grupa z Oxfordu.

david-bowie-press-photo-2016-billboard-650-15481. David Bowie – Black Star. Można by się przyczepić, że Bowie dostał jedynkę za kontekst w jakim ukazał się ten album. A powiem wam, że GÓWNO PRAWDA. To absolutnie wybitny krążek. Może nie doskonały, ale na tyle dobry by przyznać mu to zaszczytne miejsce. Co prawda okoliczności śmierci artysty zaraz po wydaniu płyty miały nie mały wpływ na odbiór tego albumu, ale spójrzmy prawdzie w oczy – znaczna liczba muzycznych wydawnictw zawdzięcza swoje miejsce w historii, dzięki kontekstowi. Większość serwisów muzycznych olała „Black Star” na swoich listach. Znalazły lepsze pozycje typu: „Life of Pablo” czy też „Atrocity Exibition”. W moim odczuciu tylko po to by pokazać, że są „ponadto”. Uwierzcie, że za 10, 15, 20 lat o „Black Star” będzie się mówić a o wątpliwej innowacyjności Westa nikt nie będzie pamiętać. Mówię to wam Ja, Jarząbek. Bez odbioru.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s