Restart

Review-True-Detective-03No cześć. Dawno nic nie publikowałem na blogu… Nie wynikało to z tego, że zapomniałem hasła do wordpressa czy też tego, że nie miałem pomysłów bądź natchnienia. Zabrakło dość istotnej rzeczy. Czasu. Trochę jestem zarobiony ostatnio, i raczej to się nie zmieni w najbliższym czasie. Trochę szkoda by mi było zamykać ten blog. Wiecie, wspomnienia itd. Dlatego jestem zmuszony zmienić formułę pisania. Nad czym w zasadzie myślałem od jakiegoś czasu. W internecie jest multum stron z sztywnymi recenzjami muzycznymi, relacjami itd. Kolejny blog wyglądający jak daleki kuzyn Pitchforka nie robi furory. Będę pisał bardziej luźne teksy, w typowej blogowej formule. Oczywiście tematyka pozostanie ta sama, bez obaw. Urozmaiceniem na pewno będą moje lepsze bądź gorsze, ale wciąż moje przemyślenia. Będzie prościej, przyjemniej i może trochę bardziej zabawnie. Oczywiście od czasu do czasu na pewno pojawią się bardziej rozbudowane teksty przypominające recenzje, ale to już w przypadkach kiedy jakaś płyta mnie wciągnie na maksa.

RunTheJewelsRTJ2 W ostatnim czasie nie wiele słuchałem nowej muzyki. Najwięcej czasu poświęciłem „Run The Jewels 2” z dwóch powodów. Po pierwsze obiecałem recenzje dla Outrave.net jeszcze we wrześniu. Ale ciii bo chyba zapomnieli o tym, albo i nie. Zresztą, spoko jestem profesjonalistą, napisze ten tekst na pewno w tym roku. Po drugie mam tą płytę cały czas w samochodzie, więc podróże do pracy spędzałem z dwójką amerykańskich raperów. Wnioski mam dość proste. Bardzo SPOKO album. Chyba ciut lepszy od zeszłorocznego „Run The Jewels„, chodź ręki za to bym nie dał. Materiał jest minimalnie dłuższy, bardziej wyrównany i ma swoje momenty. Propsuje mistrzowski podkład w „Lie, Cheat, Steal„, nawijkę w „Early” oraz świetne „Oh My Darling Don’t Cry„. Dissuje natomiast zwrotkę Gangsta Boo w „Love Again„, która pasuje do tej płyty jak pięść do mordy. Generalnie materiał ten wydaje mi się bardziej bezpośredni, pikantniejszy i dalej z świetnymi podkładami od EL-P. Czekam z niecierpliwością na kocią wersję Meow The Jewels.

pom pomDruga rzecz to „Pom Pom” Ariela Pinka. Cholera, muzyka tego zioma jest mocno klimatyczna. Czasami mi się wydaje, że zamiast muzyki robi sobie po prostu jaja. I wszystko to brzmi tak niechlujnie a zarazem intrygująco. Słuchając tej płyty czułem się jak jakiś amerykański odrzutek mieszkający w przyczepie na jakimś zadupiu. Wiecie świąteczne lampki jako oświetlenie, tani browar i zapocona koszula. Dobra płyta, chodź momentami zbyt pretensjonalna.

To by było na tyle moi mili. Następnym razem może pojawi się coś o filmach, a może coś o nowym Caribou, które jest nawet, nawet. Na nowy rok wypatrujcie podsumowań, pozdro. Aha i na koniec mała ciekawostka. Wiecie, że żurawina to mięso z żurawia?

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Restart

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s