Vampire Weekend – Modern Vampires of the City

Vampire-WeekendPrzeglądając listy roczne zachodnich mediów zajmujących się muzyką doszedłem do wniosku, że należałoby uważniej wsłuchać się w trzeci longplay od Vampire Weekend. Pierwsze miejsce od Pitchforka, ale i także wysokie rozstawienie w innych serwisach to wystarczający props by przesłuchać krążek. Do zespołu Ezry Koeninga zawsze miałem lekceważący stosunek. Gdy wypuszczali debiutancki album „Vampire Weekend” w 2008 roku uznałem ich za kolejny zespół lansowany przez Zane’a Lowe i brytyjskie gazetki. Single były dobre, jednak całościowo nigdy mnie nie przekonali. Ot kolejny debiut o którym nie będziemy długo pamiętali. W 2010 roku nie porwali mnie ponownie, „Contra” była bardziej jednolita, ale i nudna jak flaki z olejem. Głośniej zrobiło się jedynie za sprawą zdjęcia na okładce i nawet niezłemu „Cousins„.

vampire-weekend-Modern-Vampires-Of-The-CityModern Vampires of the City” to zdecydowanie najlepszy album w ich kolekcji. Ezra z ekipą postanowili zerwać z studenckim graniem i nagrali album równy, dojrzały z fajnymi piosenkami. Oczywiście to nie jest płyta roku. Niektórzy zapomnieli, że muzyka gitarowa od dawna nie potrafi zaoferować niczego nowego co zasługiwałoby na miano albumu roku. Vampire Weekend również nie odkrywają ameryki. Względem dwóch poprzednich krążków zanotowali ogromny progres, względem muzyki w całości nie wyróżnili się tak mocno. Jednakże takie piosenki jak „Step„, „Ya Hey” czy „Unbelievers” dobrze się słucha. Nowojorczycy chyba znaleźli w końcu dobry sposób na połączenie indie rocka z popem i nagranie całkiem zgrabnego materiału. Zachwycają także elementy elektroniki dodane do „Diane Young” czy też klimat w „Hudson„. Ważną zaletą „Modern Vampires of the City” jest fakt, że żaden utwór nie wyróżnia się od pozostałych. Na dwóch poprzednich płytach grupy wyglądało to w ten sposób, że były single i zapychacze. Tutaj każdy element stanowi ważną część całości i nawet ciężko byłoby mi wyselekcjonować co ma być singlem a co nie.

Czy coś jeszcze? Raczej nie. Warto posłuchać, ale nie liczcie na fajerwerki. Miano albumu roku dla „Modern Vampires of the City” to jak nagroda pokojowa Nobla dla Baracka Obamy. Ocena: 7/10.

posłuchaj

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Vampire Weekend – Modern Vampires of the City

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s