Pusha T – My Name Is My Name

pusha tPusha T w branży hip-hopowej siedzi już ponad 20 lat, jednak dopiero w ostatnim czasie jego gwiazda rozbłysła na dobre. Przez długi czas był członkiem rapowego duetu Clipse, który związany był z grupą The Neptunes. Jednakże braterski team rozpadł się w 2009 roku a Pusha T dołączył rok później do ekipy GOOD Music. Był to zdecydowanie dobry ruch ze strony rapera pochodzącego z Virginii. Dzięki udziałowi na płycie „My Beautiful Dark Twisted Fantasy” Kanye Westa jego kariera nabrała rozpędu. W 2011 roku nagrał mixtape „Fear of God” oraz EP-kę „Fear of God II: Let Us Pray„, która zebrała dobre oceny. Znajdował się na niej między innymi pamiętny track „Trouble on My Mind” nagrany z Tylerem. Na początku obecnego roku wypuścił kolejny mixtape „Wrath of Caine„, który godnie zapowiadał zbliżający się dużymi krokami debiutancki longplay.

My Name is My Name” pojawił się na początku października tego roku. Długo zabierał się z odsłuchem tego albumu, gdyż w tym czasie w moich głośnikach rządzili Drake i Danny Brown. Debiut Terrence’a Thorntona przywołuje na myśl jedno nazwisko – Kanye Westa. Popularny raper jest producentem większości utworów co wpłynęło na wydźwięk całości. Swoją surowością album ten przypomina tegorocznego „Yeezusa„, natomiast bogaty featuring oraz brzmienie „Hold On” kojarzy się z „My Beautiful Dark Twisted Fantasy”. Przeciwwagę do surowo brzmiących utworów jak początkowy „King Push” czy też „Numbers On The Boards” stanowią utwory bardziej popowe z refrenami zaśpiewanymi przez takie gwiazdy r’n’b jak Chris Brown, The-Dream czy też Kelly Rowland.

pusha-t-my-name-is-my-namePomimo imponującej listy nazwisk osób pojawiających się na „My Name is My Name” to należy zwrócić uwagę na samego Pusha T, który odgrywa tutaj rolę pracusia. Skupia się on wyłącznie na zwrotkach, na tym by było mocne i długo zapamiętane. Jego historie to przede wszystkim opowieści o tym jak dotarł do miejsca w którym znajduje się obecnie. Nie zabraknie zwrotek o życiu gangstera i sprzedaży narkotyków. Pusha T znany jest z tego, że jego teksty są na wysokim poziomie. Tak jest i tym razem. Znajdziemy tutaj hasła znane z naszego podwórka w stylu „tylko Bóg może mnie sądzić” jak i wiele oryginalnych odnośników do kinematografii (Scarface, Django, Ben Stiller) czy też ciekawych spostrzeżeń na temat życia, hip-hopu oraz show-biznesu. Pomimo, że nie chce wyróżniać poszczególnych utworów, gdyż cała płyta stoi na wysokim poziomie to dwa utwory szczególnie do mnie trafiły. Pierwszy to „Suicide” za sprawą kapitalnego beatu i jeszcze lepszego flow Pana Thorntona. Drugi to „Nostalgia„, którą świetnie łączy dwie opowieści Pushy i Kendricka Lamara. Pierwszy z nich mówi o sprzedaży narkotyków, drugi opowiada o smutku patrzenia na uzależnienie ojca. Rzecz raczej niebanalna, spowita klimatycznym podkładem.

My Name is My Name” to zdecydowanie jedna z najlepszych tegorocznych rappłyt. Niestety nie jest ona idealna i na minus działają niektóre nazwiska, które pojawiają się na trackliście. Generalnie jednak oceniam wysoko i propsuje. Ocena: 8/10.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s