Thee Oh Sees – Floating Coffin

Thee-Oh-Sees„Floating Coffin” to jedna z najmocniejszych gitarowych rzeczy wydanych w tym roku. W dobie miałkiego pitu-pitu grupa pochodząca z ciepłego San Francisco potwierdza tezę, że muzyka rockowa jeszcze się nie skończyła. A wszystko zaczęło się w 1997 roku. Wtedy jeszcze jako OCS nagrali 3 albumy, które należy traktować bardziej jako eksperyment i sprawdzenie siebie aniżeli poważne punkty muzyki noisowej. Następne dwie płyty” The Cool Death of Island Raiders” orazSucks Blood” nagrane jako The OhSees nie przyniosły grupie sławy i pieniędzy, ale stanowiły poważny krok w właściwym kierunku. Rok 2008 przyniósł znaczące zmiany. Ustabilizował się skład zespołu, który wcześniej mocno się zmieniał, małej korekcie uległa nazwa no i co najważniejsze Thee Oh Sees zaczęli nagrywać muzykę na tyle dobrą, że została zauważona przez właściwe media. Już album „The Master’s Bedroom Is Worth Spending a Night In” zyskał dobre oceny za sprawą materiału składającego się z 15 krótkich acz treściwych kompozycji gitarowych. W 2009 roku John Dwyer i ekipa nagrali album „Help”, który przez wielu uważany jest za najlepszy w ich dorobku. Ogólnie okres 2008-2013 okazał się dla rockmanów z San Francisco mocno płodny.

thee-oh-sees-floating-coffinNajnowszy krążek „Floating Coffin” pokazuje, że grupa wcale nie zwalnia tempa. O członkach Thee Oh Sees można natomiast śmiało powiedzieć,że przeżywają druga młodość. Materiał na tegorocznym LP jest energiczny, krwisty i istnie dziki. Na blisko 40 minut muzyki składają się elementy garage rocka, indie rocka a momentami muzyki noisowej i psychodelicznej. O tak sporo tu psychodelicznych fragmentów oraz całkiem niezłych gitarowych przesterów. Dodatkowego klimatu dodaje charakterystyczny i na swój sposób klimatyczny wokal 39-letniego Johna Dwyer’a. Płyta ma całkiem niezły opener w postaci utworów „I Come From The Mountain” i „Toe Cutter – Thumb Buster”, które zachęcają do sprawdzenia dalszych kompozycji. Z cała pewnością na uwagę zasługują takie utwory jak „Floating Coffin” czy też „Night Crawler” jednakże grupie nie udało się do końca uniknąć przewidywalności w swoich kompozycjach, które z czasem potrafią zmęczyć i znużyć. Na sam koniec natomiast Thee Oh Sees zaserwowali nam całkiem przyjemną balladkę „Minotaur”. Podsumowując band z San Francisco nagrał płytę dobrą, energiczną, gitarową acz przewidywalną i momentami nużąca. Niezmiernie rajcuje mnie myśl o ich występie na tegorocznym Offie, jednakże po zakończeniu festiwalu pewnie nie wrócę prędko do tego materiału. Ocena: 7/10.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s