Off’owe propozycje część trzecia

off2013Kolejny Zestaw offowych artystów, którym warto się przyjrzeć. W dzisiejszej odsłonie szwedzki romantyk Jens Lekman, legendarna post rockowa grupa Godspeed You! Black Emperor oraz The Smashing Pumpkins.

Jens-Lekman-I-Know-What-Love-IsntJens Lekman – I Know What Love Isn’t (2012). Zeszłoroczna płyta Lekmana to jedna z tych pozycji, którą chciałem zrecenzować, ale niestety skończyło się tylko na chęciach (jak zwykle zresztą). No cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem bo Jensik ma zjawić się na tegorocznym Offie a to dobry pretekst by napisać słów kilka o jego najnowszym wydawnictwie. Trzeci longplay w karierze szwedzkiego wokalisty to kolejny dowód na to, że jego zmysł do tworzenia fajnych, romantycznych popowych piosenek stoi na bardzo wysokim poziomie. Mimo tego, że płyta była nagrywana w różnym czasie i różnych miejscach na przestrzeni trzech lat słuchając jej mamy silne odczucie, że powstała w jakimś małym, drewnianym domku gdzieś pośrodku fiordów w jeden weekend. Muzycznie krążek oparty jest na typowym indie-popowym graniu wzbogaconym o  różną mieszankę instrumentów – w tym momencie warty podkreślenia jest saksofon w „Become Someone Else’s„. Wokal Jensa Lekmana jak zwykle jest czarujący, na pewien sposób słodki i momentami zabawny pomimo tego, że tematem większości piosenek (jak nie wszystkich) jest załamane serduszko. Może to i dobrze, że artysta nie miał za dużo szczęścia w miłości bo w efekcie tego dostaliśmy trzy kapitalne płyty, które za każdym razem działają na mnie tak samo. To wspaniała muzyka na ciepłe popołudnie i fajnie, że będziemy mogli tych piosenek posłuchać w Dolinie Trzech Stawów bo już raz Jens Lekman miał być na Offie w 2008 roku, niestety jednak koncert odwołano. Ocena: 8/10.

gybe dont be ascendGodspeed You! Black Emperor – ‚Allelujah! Don’t Bend! Ascend! (2012). Post rock zawsze miał szczególne względu u Artura Rojka dlatego też obecność na tegorocznej edycji Offa GY!BE nikogo szczególnie nie dziwi. Po przesłuchaniu zeszłorocznej płyty zespołu aż nie mogę się doczekać ich występu live. Ten materiał jak i oczywiście poprzedni może zabrzmieć na żywo tylko lepiej. Pomimo tego, że ta muzyka potrzebuje dużej koncentracji i skupienia to swoim uniosłym brzmieniem wzbudza mocno pozytywne reakcje. „Allelujah! Don’t Bend! Ascend!” składa się z czterech piosenek, czterech monumentalnych kolosów, czterech filarów. Jest nieprzewidywanie, z przytupem, chwilami nastrojowo, chwilami głośno. Podczas słuchania tej płyty cały czas odczuwałem stany lękowe i poczucie, że coś zaraz się stanie w taki sam sposób jak podczas oglądania najlepszych filmów akcji. Ulubiony moment – końcówka „We Drift Like Worried Fire”, która przypomina najlepsze momenty z „Funeral” Arcade Fire. Chciałbym napisać coś więcej, ale Godspeed You! Black Emperor to jeden z tych zespołów o których się nie pisze, je się słucha. Ocena: 8/10.

smashing-pumpkins-oceaniaThe Smashing Pumpkins – Oceania (2012). Mogłoby się wydawać, że grupa The Smashing Pumpkins ma swoje najlepsze lata za sobą. Otóż nie drodzy państwo. Legenda lat 90. powróciła w niezwykle udany sposób za sprawą czarującego, rockowego albumu „Oceania”. O którym de facto także nie zdążyłem napisać w poprzednim roku (Shame on me). Pocieszające jest jednak to, że w 2012 roku Artur Rojek nie przegapił żadnej ciekawej muzycznej pozycji  i dzięki temu mógł wyselekcjonować dla nas, fanów samą esencję. Przejdźmy jednak do samej płyty. „Oceania” to mocny argument na to by powiedzieć, że rozbite dynie jeszcze się nie skończyły. A wydawało się, że to już koniec, gdy słuchało się ostatnich płyt grupy. Ostatni naprawdę porządny longplay pochodzi z 1995 roku i nazywa się „Mellon Collie and the Infinite Sandess”. Na szczęście Billy Corgan – wokalista i autor wszystkich 13 utworów powrócił do formy. Kompozycje są melodyjne, rockowe, momentami popowe, wciągające, intrygujące i stoją na konkretnym poziomie. Podczas odsłuchów „Oceani” ani razu się nie nudziłem, nie pojawiają się dłużyzny ani słabsze momenty. Oczywiście album nie wnosi nic nowego, ale w ciekawy sposób nawiązuje do najlepszych wydawnictw The Smashing Pumpkins. Przykładowo taka prog-rockowa ballada „Violet Rays” niby oparta na prostych środkach a chwyta. Gitarowy riff i sposób śpiewania Corgana w „Panopticon” także wzbudza pozytywne reakcje. Nie należy także zapominać o genialnym „Pinwheels”, przy którym aż łezka w oku się kręci. Nowa płyta The Smashing Pumpkins to idealna pozycja dla fanów muzyki lat 90. jak i entuzjastów każdego rodzaju dźwięków, zwłaszcza tych opartych na gitarze i bębnach. Ocena: 8/10.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s