Purity Ring – Shrines

PURITY-RING-SHRINESDługo zabierałem się za recenzję tej płyty.

Niektórzy na mieście mówią, że to najlepszy album tego roku. Być może. Lecz nie dla mnie, słuchałem w tym roku o wiele lepsze płyty. Oczywiście nie wiele można zarzucić kanadyjskiemu duetowi. Na robieniu muzyki się znają a na miano debiut roku w pełni zasługują. Czym sobie zasłużyli? Przede wszystkim doborem kapitalnych sampli, które złożone w całość dały fajny rezultat. Czuć tutaj sporo murzyńskiego rapu w podkładach, to z pewnością plus. Poza tym do tej wybuchowej mieszanki dołączono melodie synth-popowe. Wisienką na torcie jest natomiast wokal Megane James, który jak ktoś słusznie zauważył jest słodki, ale nie przesłodzony.

Nie jest to album piosenkowy, żaden utwór zbytnio nie wyróżnia się od pozostałych. Nadrabiają jednak równością całego materiału. Generalnie brzmi to bardzo fajnie, jednak z czasem „Shrines” zaczyna okropnie nużyć. Hype, który towarzyszy temu krążkowi jest całkowicie usprawiedliwiony i uzasadniony. Popieram i sam na koniec recenzji przyznam dobrą ocenę. Jednak musze też zaznaczyć, że tak na prawdę nie ma nad czym się tutaj rozpływać. Owszem szybujmy w powietrzu, ale do liźnięcia nieba jeszcze trochę brakuje. Może następnym razem? Jeżeli nie zostały wyczerpane wszystkie pomysły na „Shrines” to czekam na ciąg dalszy, który być może będzie strzałem w dziesiątkę. Póki co 8/10.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s