Hipsterska domówka, czyli 10 piosenek, których nie powinno zabraknąć w sylwestorwą noc

office-partyTemat zawiły, ale wszystko mówiący. Kolejny sylwester, kolejny problem. Co puścić? Tym razem zawęziłem target do ścisłej grupy społecznej, którą jest hipsterski narybek III RP. Będzie tanecznie, melodyjnie, pod prąd, z prądem, inaczej lub jak zwykle tak samo. Zatem do dzieła.

Na początek singiel roku wg serwisu Pitchfork. „Oblivion” Grimes to podobno nowy gatunek w muzyce – Cyber-Pop. Cokolwiek by to nie znaczyło to nie zmienia faktu, że sama piosenka jest kapitalna i siłą rzeczy MUSI być zapodana na sylwestrowej imprezce.

Na początku mówiłem, że będzie tanecznie. Na dowód tego wrzucam rodzimy debiut roku, czyli Kamp! „Melt” być może nie jest ich najlepszą piosenką, ale chyba najbardziej roztańczoną.

Szanujący się hipster powinien być otwarty na każdy gatunek muzyczny. A cóż jest bardziej „pod prąd” od murzyńskiego gibania przez hipsterką młodzież przy japońskim sprzęcie? Black Hippy, czyli kolektyw młodych, zdolnych (Kendrick Lamar, Ab-Soul, ScHoolboy Q oraz Jay Rock) to idealna porcja dobrego, porządnego hip-hopu.

Californiaman i jego „Give Love Back” to sentymentalna podróż do ciepłych krain zahaczająca o regiony funku i surfpopu. Normalnie wrzuciłbym tą piosenkę do letniej playlisty, ale przecież sylwester to najgorętsza noc w roku. Poza tym w jaki inny dzień w roku sentymentalnie patrzymy za siebie?

Robicie imprezę i brakuje wam motywu przewodniego? Disco Lat 70 to odpowiedź. Piękne kiczowate stroje, dużo błyszczących gadżetów i ta disco muzyka w nowoczesnym wydaniu Cerrone zrobią z waszej balangi coś więcej niż zwykłe chlańsko z skromną zagryzką.

Wszyscy zachwycają się Purity Ring a jest przecież taka grupa Inc., która wcale w nie gorszy (a może nawet lepszy) sposób eksploruje podobne muzyczne zajawki. Czyli co? Podkład muzyczny nawiązujący do plastikowych beatów Lil Wayne’a z domieszką indie-popu i wokalem a la wczesny Prince. „The Place” podobno w najmniejszym stopniu nawiązuje do R’nB, mimo to powinien znaleźć się na sylwestrowej playliście ze względu na swój klimat.

Ja tu pisze o pitu, pitu a tu przecież gorzołka czeka a ludzie mimo, że za wszelką cenę chcą utrzymać pozory to chcieliby w końcu zabalować. Tak konkretnie, z rzyganiem na nowe buty z Lacoste’a za 500 zł w pakiecie. Marina and The Diamonds załatwi sprawę.

Na dobrej domówce nie powinno zabraknąć klasycznych utworów. A cóż innego jest bardziej czarno-białe niż stare, dobre Sonic Youth? W 1988 roku małżeństwo Thurstona Moore’a  i Kim Gordon przeżywało najlepszy okres za sprawą albumu „Daydream Nation”.

Frank Ocean w mijającym roku rządził i dzielił. Trudno by zabrakło jego rozbudowanego, mistrzowskiego „Pyramids”. Piosenka ta w wspaniały sposób podsumowuje 2012 rok i jest swego rodzaju „Creep” naszych czasów.

Pod koniec roku o swoim istnieniu przypomniała nam Katy B. Twórczyni najbardziej parkietowego albumu poprzedniego roku przeszła na poziom wyżej i do współpracy zaprosiła między innymi Jessie Ware. Przy „Aaliyah” można spokojnie potańczyć na trzeźwo. Dobra opcja dla wszystkich Straight edge.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Hipsterska domówka, czyli 10 piosenek, których nie powinno zabraknąć w sylwestorwą noc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s