Muse – The 2nd Law

„It’s not, and the problem isn’t that Muse have gone too far… they haven’t gone far enough.”

Ten dość kontrowersyjny, ale wyjątkowo trafny cytat Iana Cohena idealnie obrazuje najnowszą płytę Muse. „The 2nd Law” to kolejna płyta spod znaku eksperymentów. Wielki szok wywołał trailer płyty, który pojawił się jakiś czas temu. Muse nagrywa dubstep! Oczywiście tego dubstepu jest tyle na tej płycie ile pietruszki w rosole, ale jest i co najistotniejsze dodaje to troszkę smaczku.

Zabawa Muse z rockiem progresywnym trwa już od okresu wydania „Black Holes and Revelations”. To był początek. Dopiero na „Resistance” zespół ukazał nowe oblicze. Oblicze, które niebezpiecznie zahaczało o kicz. Słyszeliśmy wtedy w ich muzyce inspiracje Queen i momentami U2. Tym razem zespół cofnął się do lat ’70 i wczesnych lat ’80 sięgając po rozwiązania takich artystów jak David Bowie, Led Zeppelin, Pet Shop Boys oraz Queen. Tak samo jak wtedy, tak i teraz nowe kompozycje są ciężko strawne i momentami denerwujące. Jednak z upływem czasu oswajają się z naszymi uszami.

Czy zespół poszedł do przodu? I tak, i nie. Idealnie o tym mówi początkowy cytat z recenzji Pitchforka. Po pierwsze ta płyta jest strasznie podobna do poprzedniczki. Mocny, gitarowy opener, singiel, dopełniacz, zapełniacz, coś nowego, patos, rock a la Muse, kombinacja i na koniec totalna wariacja. Rozpoczynający cały album „Supremacy” po pierwszym odsłuchu wydał mi się strasznie podobny do tego soudntracku z Godzilly. To zdecydowanie najsłabszy opener płyty Muse. Następny utwór to singlowy „Madness”. To typowy popowy utwór, który na pewno kiedyś nagrali Depeche Mode, ale tego nie słyszeliśmy. Mimo to jest to strasznie chwytliwa piosenka, która wpada w ucho i pozostaje tam dość długo. Kolejny w kolejce „Panic Station” to utwór w stylu wczesnego Red Hot Chilli Peppers. Brzmi to dość kuriozalnie na początku, jednak z czasem podoba nam się ta piosenka. Wyjątkowym ozdobnikiem w „Panic Station” jest ta trąbeczka w tle i zabawy wokalne Bellamy’ego, który na prawdę pod tym względem dojrzał.

Dalej mamy olimpijski hymn z Londyny „Surival”, który zapowiedziany jest krótkim preludium. Jest to kawałek energiczny, mocny, patetyczny i bardzo, bardzo, bardzo „Resistance’owy”. Gdy pierwszy raz usłyszałem tą piosenkę to pomyślałem, że to musiał być jakiś ukryty track na płycie z 2009 roku. „Follow Me” został zadedykowany nowo narodzonemu synowi wokalisty grupy. Oprócz tradycyjnych dźwięków dla Muse użyte tutaj zostało nagranie bicia serca potomka Bellamy’ego. Poza tym naszą uwagę zwraca dubstepowy refren, jednak osobiście nie uważam by to było coś nowego. Od jakiegoś czasu dubstep mocno zakorzenił się w mainstrem’ie, dlatego tego typu zabieg wydaje się być naturalną koleją rzeczy. Trzy następne utwory to typowe a może nawet standardowe utwory Muse, które przypadną do gustu fanom starszych kompozycji zespołu.

Absolutną nowością na albumie jest dopuszczenie do mikrofonu basisty Chrisa Wolstenholme’a, który wcześniej jedynie odgrywał role chórkowe. „Save Me” oraz „Liquid State”, to jego autorskie utwory opowiadające o problemie alkoholowym basisty. Szczerze powiedziawszy byłem zdziwiony, że te piosenki są akurat o tym, gdyż zawsze sądziłem, że Wolstenholme był TYM RODZINNYM KOLESIEM. W tym sensie, że jako jedyny był żonaty i jako jedyny nie wyjechał z malutkiego Teignmouth. Te dwie piosenki na płycie są tymi najbardziej cennymi i tymi najbardziej prawdziwymi i szczerymi.

Na koniec zespół standardowo zaprezentował się ze strony mocno eksperymentalnej. „The 2nd Law: Unsustainable” łączy w sobie ciężki progresywny rock, muzykę klasyczną i dubstep. Pozostawię to raczej bez komentarza, gdyż nie jestem fanem tego typu plątaniny. „The 2nd Law: Isolated System” brzmi znacznie lepiej, nie jest aż tak przekombinowany i skupia się wyłącznie na elektronice.

Podsumowując „The 2nd Law” to płyta mocno nie równa, nie trzymająca się kupy. Są tutaj fajne, dobre momenty. Jednak nie brakuje na niej po raz kolejny przekombinowania i kombinatorstwa. Bellamy chciałby zmieścić na płycie dorobek całej muzyki, niestety takie próby nigdy nie wychodziły za dobrze. Poza tym to kolejny album Muse, gdzie brakuje własnego stylu. Dwie piosenki Wolstenholme’a to zdecydowanie za mało. Ocena: 5/10.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Muse – The 2nd Law

  1. Resistance PONAD WSZYSTKO!!!! a co do koncertu to czekam na dodatkowe kolorowe zjawiska nad naszymi głowami.
    nooo tooo paaa w Łodzi.(ooobyyy)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s