Muzyczne Podsumowanie Roku 2010: Wydarzenia

W tym roku nie brakowało różnorakich wydarzeń muzycznych i takich około muzycznych. Ta lista będzie takim luźnym zestawieniem ciekawych, śmiesznych czy też dramatycznych wydarzeń poprzedniego roku. Start:

10. Piosenki kampanii wyborczej. Wybory prezydenckie w tym roku musiały odbyć się przedterminowo z powodu dramatu w Smoleńsku. Kampania prezydencka prowadzona była w sposób wyważony i bez żadnych zagrywek typu „dziadek w wermachcie”. Jednak nie zabrakło i zabawnych momentów a to za sprawą pana Napieralskiego z SLD. Sztab Wyborczy Grześka zapodał dwoma hiciorami. Pierwszy z nich hip-hopowy o podkładzie, który swoją śmiesznością nie dorówna reszcie, wokalom, chórkom, nawijkom. Nikt się jeszcze nie przyznał do tego kawałku. W ogóle o czym oni nawijają? Drugi hit  „Są nas miliony” miał być zarówno dla ucha jak i dla oka, skuteczny okazał się tylko pod tym drugim względem. śmiechu było jednak po pachy, w sumie z takimi partyjnymi przykładami nie ma co się dziwić.

9. Podsumowanie dekady. Mijający rok to okres kiedy to wszędzie można było dostrzec podsumowania ostatniej dekady. Zwłaszcza muzyczne i tak ogrom entuzjastów muzyki obserwowało czy to Radiohead, czy Modest Mouse a może Animal Collective nagrał najlepszą płytę. I czy Single Daft Punk były lepsze od singli zaproponowanych przez Cut Copy. W ten sposób najbardziej poczytni w internecie (Pitchfork, Porcys, Screenagers) mogli zaprezentować swoje zestawienia.

8. Nowa Brodka. Kiedy zobaczyłem, że na Dark Center of The Universe znalazła się Granda to mocno się zdziwiłem. I tak się okazuje, że laureaci Idola wychodzą ze swoją prawdziwą, fajną twarzą. Nie dawno Ala Janosz zaprezentowała swoje fajne-melancholijne nutki z zupełnie innym image’em. Makowiecki, który wcześniej gdzieś tam się kręcił około chłopaków z Myslovitz założył w końcu z Myszorem i Powagę ciekawy projekt No! No! No!. Brodka z tego grona wydawała się najciekawsza i w efekcie końcowym wydała najlepszą płytę z całego tego towarzystwa. O Grandzie pisałem już tutaj, jednak chciałbym wyróżnić te przemiany również w rocznym podsumowaniu. Jak widać ten polsatowski program do czegoś pożytecznego się przydał i wykreował na gwiazdy dobrych muzyków.

7. Rychu na Public Enemy. Legendy hip-hopu zawitały na jesień do Warszawskiej Stodoły. Po przybliżeniu barierek bliżej sceny, licznie zgromadzeni fani mogli posłuchać najlepszych kawałków grupy i zobaczyć Peje „Ryszarda”. Polski raper stremowany i zawstydzony przez wyjadaczyz USA był dość śmieszno-ciekawym urozmaiceniem koncertu. Ogarnijcie. I w ogóle kim jest ten drugi?

6. Bayer Full w Chinach. Wszystko zaczęło się od tego, że Sławek Świeżyński (fan picia vódki i jeżdżenia traktorem, który w wolnych chwilach zajmuje się pisaniem piosenek) bujał się po dyskotekach w Hongkongu czy gdzieś w okolicach. Załapał się na występy live i zapodał na gitarze dwa swoje największe kawałki, które przypadły do gustu naszym skośnookim braciom. Sławek zostawił pare egzemplarzy płyt tamtejszym dejotom, którzy upowszechnili polskie disco w Chinach. I tak narodziła się idea sprzedaży 100 milionów płyt. Chłopcy nawet przerobili hymny lat 90 na język chiński. Nie ma co się dziwić oni tam jarają się majteczkami.

5. Rychy Peja tańczy do Les Sins

4. Pavement w Polsce. W tamtym roku pisąłem o tym, że grupa wraca na trasę europejską, jednak pomija Polskę. W tym roku odwiedzili nasz kraj za sprawą Heńka. Legendy Indie byli wyczekiwani nad Wisłą niemal tak jak Radiohead. Nie byłem na ich występie, jednak chętnie bym zobaczył jak wyglądają na żywo. Z relacji wyczytać można, że było przednio. Teraz wszyscy czekają na Damona Albarna i grupę Blur.

3. MJ is back! Nawet po śmierci Michael nagrywa. I niby fajnie, ale każdy medal ma dwie strony. Poza tym, że fani mogą znowu usłyszeć swojego ulubieńca to jest to typowa zagrywka pod publiczkę by zarobić kokosy na niegasnącej sławie Jacksona. Bo składanie płyty z ochłapów i odrzutów, których MJ nie zaakceptował nie przenosi się także na jakość płyty. Z pewnością nie jest to ostatnia pośmiertna płyta Michaela, niestety.

2. Wuwuzele. Tego dźwięku długo, nie zapomnimy dzięki Mundialowi w RPA.

1. Off Festival 2010. Trzeba przyznać, że w tym roku Arturowi „Rojasowi” Rojkowi udało się zorganizować zarąbistą muzyczną imprezę z masą gwiazd muzyki folkowej, undergroundowej, rockowej itd. Rojek został nawet mianowany przez niektórych na ministra kultury. I tak dzięki Katowickiej imprezie będziemy wspominać niesamowite występy Flaming Lips, Dinosaur Jr, Lenny Valentino, pijanego Raekwona czy też rozbawione Toro y Moi i Efterklang. Teraz czekamy na jakiegoś Sufjana Stevensa albo Ariela Pinka.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Muzyczne Podsumowanie Roku 2010: Wydarzenia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s