Sufjan Stevens – The Age Of Adz

Niemal legendarny już Sufjan Stevens wypuszcza w tym roku nową płytę, której mało kto podskoczy.

Bo mało kto potrafi zaciekawić jak on, aczkolwiek zawsze miałem problemy by jakoś się do niego przekonać. Z czasem polubiłem Illinois, ale nazwy żadnego tracka (poza tym o dniu Kazimierza Pułaskiego) nie wymienię, ale to ze względu na ich pokrętne, długie nazwy. Zupełnie nie radiowe. Bo Pan Suvjan Stevens pomimo, że tworzy ładne melodie, fajne teksty i ciekawe aranżacje to jest artystą samym w sobie trudnym w odbiorze. Jego utwory są rożne. Wyobraźcie sobie, że chcecie kupić kapcie na targu w waszej mieścinie/wiosce. Pan w adidasach wyciągnie spod auta wszystkie rodzaje kapcia. Tak samo Suvjan Stevens wyciąga różne melodie z głowy. Ta właśnie wspominana różnorodność sprawia, że jest ciekawie ale i przyprawia nas o ból głowy momentami. Na The Age of Adz nawet zapodał 25 minutowego kolosa o wszystko albo nic nie mówiącym tytule Impossible Soul.

Jest tak jakby bardziej przejrzyście niż w porównaniu z albumem o nazwie stanu z Chicago z 2005 roku. Jedenaście utworów, dobrych, fajnych, ale trudnych do zakwalifikowania. Od razu przypomina mi się problem zeszłorocznego Embryonic Flaming Lips. Czy ta płyta to chłam czy geniusz? Jak wiadomo od miłości do nienawiści jest bardzo blisko, tak samo wygląda droga od totalnego shitu do czystego genialnego złota. Dla jednych coś będzie miało walory artystyczne inni w tym zobaczą nic nie warte kompozycje na poziomie piosenek Borysa Szyca. A co z nowym produktem Stevensa, który podobno wygląda tak jak jeden z kandydatów na fotel prezydenta miasta Warszawa? (może jakaś piosenka wyborcza? hehe). Dla mnie ta płyta stoi na poziomie pierwszej dziesiątki krążków tego roku. Podoba mi się i nie widzę tutaj, żadnych oznak słabości czy gaśnięcia. Herbatka zaparzona przez muzyka o Litewsko-Greckich korzeniach jest ciągle ciepła, apetyczna i nie zalatuje z niej zgniłymi fusami.

Poza tym jak zwykle słuchając jego płyty czułem się jak w radzieckiej rakiecie. Przybijam piątkę łajce i lecimy gdzieś w przestrzeń kosmiczną. Trudno w to uwierzyć, ale nie łykałem przy tym żadnych dopalaczy! I mimo, że za niedługo będę wałkować inne płyty, od Avey Tare do Wolf Parade to wracając do tego albumu przypomną mi się ostatnie ciepłe październikowe dni tego roku i coraz szybsze już zmroki zapowiadające, że zima idzie i będzie sroga w dolinie muminków. Także nie zapomnijcie o wymianie opon na zimowe i zakupie ciepłych ubrań. Ocena:8/10

posłuchaj

P.S. Niektórzy twierdzą, że za dużo piszę. Przepraszam, że tak dużo, ale nie mam czasu. Ci co nie wiedzą o co kaman zapraszam na wykłady dr Gieruli.

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Sufjan Stevens – The Age Of Adz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s