Paweuu Playlist Maj

Deszczowy maj, muzyka nie koniecznie w nastroju szarości i przegłębienia. Tradycyjnie lista 3 kawałków, które zasłuchiwałem w maju.

Muse – Neutron Star Collision (Love is Forever). Nie jestem fanem Zmierzchu ani tym bardziej ultrasem nasty-aktorzyn grających w tym filmiku dla nastolatków. Widziałem pierwszą część i to czysto przypadkowo. Jednak soundtrack całkiem, całkiem. Już wtedy zasłyszeć można było chociażby Supermassive Balck Hole czy też 15 step od Radiohead. Jeżeli chodzi o muzykę do filmu to raczej nie nagrywa jej byle kto a obecne gwiazdy muzyki rockowej, indie czy też popowej. Mamy chociażby takie sławy jak Vampire Weekend, Florence & The Machine, Beck, Bat for Lashes i oczywiście Muse. Bellamy i spółka nagrali także specjalnie z tej okazji kawałek o przewrotnym tytule Neutron Star Collision. Jak widać teorie spiskowe i kosmos dalej w zasięgu zainteresowań autora tekstów Muse. No, ale jeszcze jest drugi tytuł czyli Love is Forever. Tekst na pierwszy rzut oka banalny: „Love is forever/ And we’ll die, we’ll die together/ and lie, said never/ Cause our love, can be forever”, ale w sumie mający w sobie to COŚ co często pojawia się w tekstach Muse. Muzycznie? Początek to Bellamy z akompaniamentem fortepianu. Brzmi to fajnie. Później jest różnie. Jest typowo Resistance’owo, kawałek idealnie mógłby wejść w tą płytę gdzieś pomiędzy I Belong To You a United States of Eurasia. Warto zwrócić uwagę na świetny  refren, jest rockowo i zarazem popowo dzięki klawiszowi i chórkom. Utwór może się podobać, może nie jest innowacyjny, ale też tak nie miało być. Prawdziwa miłość jest wieczna.

Posłuchaj.

Bruce Springsteen – Back in Your Arms. Bruce „The Boss” Springsteen. Ubóstwiany przez Amerykanów, Europejczyków i resztę świata może nie na taka skalę, ale również. Niezmiernie od lat ’70 do dziś. Słynie głównie z rockowych ballad. W ostatnim czasie zasłuchiwałem Back in Your Arms. Rekomendacja była na tyle słuszna, że pomimo szorstkiego momentami drażniącego głosu Bruce wpada w ucho i w serce. Jest coś co wytwarza bożyszcz amerykanek samym sobą, że chce się tego słuchać, chce się do tego wracać. Czasem może wydaje się nie zrozumiały, jednak melodia tłumaczy wszystko. Bruce jest jednak bossem. I dziarsko wygląda.

posłuchaj.

Kele Okereke – Tenderoni. I tak wokalista Bloc Party postanowił wejść w ostatnio powszechny trend w kapelach indie by nagrywać solo. Tak jak Julian Casablancas czy też ostatnio Brandon Flowers. Tenderoni zwiastuje, że klimaty nie będą raczej typowe dla Silent Alarm czy też A Weekend In The City. Ten kawałek to niezbyt skomplikowane electro z walnięciem. Klubowy wymiatacz, dający popalić naszym uszom. No cóż. Wygląda na to, że Kele rozmienia się na drobne. Nie chce niczego prowokować po pierwszym singlu, ale zapowiada się kiepska płyta. Z resztą nie powinno to dziwić. Mogę powiedzieć, tylko, że wokalnie Kele brzmi bardzo fajnie. Da się do tego potańczyć na imprezie, ale w stosunku do faceta, który nagrywał takie piosenki jak Banquet czy też Helicopter mam nieco większe wymagania. One More chance? heh…

posłuchaj.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Paweuu Playlist Maj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s