The Car Is On Fire – Katowice, 05.06.2009

DSC00260Widziałem ich wcześniej raz i nie wywarli na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Mimo, że był jeszcze wtedy Borys Dejnarowicz oraz wspomagał ich dodatkowo Kaczor Donald to sam gig był nie najwyższych lotów. Bo Panie Ziółkowski The Car Is On Fire to zespół klubowy a nie plenerowy.

Katowice są mocno brzydkie a sam Cogitatur dla mnie ciut pretensjonaly i snobistyczny. Jednak ma to swoje uroki gdy do miasta zawita jeden z najlepszych indie-popowych zespołów w tym kraju. Ludzi garstka, ale wśród 30-40 łepków było wielu wyróżniających się typów. Różnorodność zatem obecna.

Zespół bez supportu, ale elegancko, modnie spóźniony mimo, że w samym klubie byli już wcześniej i namiętnie ćwiczyli repertuar. A mieli co ćwiczyć bo to początek trasy promującej najnowszą płytę Ombarrops! I jak było do przewidzenia setlista składała się głównie z najnowszych kawałków z domieszką hitów z ery Lakes & Flames. Sam początek nie był porywający. Death Of A Customer nie porwał od razu ludzi do tańca. Przyszło to trochę później z bardziej ostrymi gitarkami i większą ilością wypitego piwa przez widownię. Prawdę mówiąc ludzi było za mało, żeby „napierdalali” a szkoda bo był przy czym. Oh Joe czy Can’t Cook chociażby. Nie zabrakło Such a Lovely. Generalnie zespół z minuty na minutę się rozpędzał i szczytowanie było praktycznie na samym końcu. Poskutkowało to podwójnym bisem a ludzie chcieli jeszcze.

Była to miła zapowiedź przyszłego występu, który odbędzie się podczas Off Festivalu w Mysłowicach. Obowiązkowo trzeba tam być. Mam tylko nadzieję, że warszawiacy wystąpią w namiocie. Ostatecznie scena leśna. Koncert w sumie trwał grubo ponad godzinę. Szczerze mówiąc nie patrzyłem na zegarek. Nie miałem na to czasu, gdzye tyle fajnych rzeczy dizało się na scenie. Impreza przeniosła się do pobliskiego Carpe Diem gdzie chwytałem chwilę przy utworach The Beatles i Village People. Wieczór zaliczyć można do udanych.

Reklamy

18 uwag do wpisu “The Car Is On Fire – Katowice, 05.06.2009

  1. otóż to. Tylko ten, przejdźcie się na M83, bo jestem ciekawy jak wypadną:) I zamiast nudnego kings of leon polecam contemporary noise sextet na scenie alter space

  2. ostatnio na pewnej domówce (nie wiem u kogo) zaczepił mnie koleś, który pytał się o moją opaskę z openera. Coś w stylu: „jeszcze to nosisz od tamtego roku?!”. zakomunikowałem mu, że od 2007 roku z i zapytałem się czy był wtedy też. Koleś, który miał niewiarygodnie ogromną ilość żelu na włosach z dumą oświadczył: „byłem na wszystkich, wszystkich!”. Zabrzmiało to tak nadęcie, że próbowałem zrobić z tego żart mówiąc: „a przypominam sobie! widziałem Ciebie!”. On dalej swoje. „nie sądzę, byłem gdzie indziej” W tym momencie tajemnicza mina. „Jak to?” „miałem lożę vip”. Z czymś takim kojarzę sobie Openera. Z kolesiem z Warszawy, który przyjechał do Katowic i chwali się lożą vip.

  3. Z tego o pamiętam po openerze’07 miałeś inne odczucia. No ale ludzie sie zmieniają, starzeją. teraz opener jest bee. tylko underground o ktorym powie porcys tudzież vyć a jemu lucy bo ma blizej do undergroundu. Geriatra ZUS PKO OffFest Tesco;D
    Powiedz mi Paweuu czy Roland ‚Pankowa Rebelia’ Vyć dał czadu na Tciof?

  4. było zajebiście bo za 100 złoty mogłem zobaczyć Muse, Beastie Boys i Bloc Party. Jednak teraz by zobaczyć Placebo grające nudy z nowej płyty, Arctic Monkeys grający nudy z drugiej płyty, włączając do tego nowe utwory i może pare klasyków oraz The Kooks grający całkowitą chujnie z drugiej płyty musiałbym zapłacić multum kasy. Podczas gdy Rojek za niewygórowaną sumę pod twoim domem proponuje poznać ci całkiem niezłe zespoły i zostaje ci jeszcze hajs by pojechać na Radiohead. ale spoko napiszesz mi na blogaska relacje z Openera 😀 Tak TCIOF dali czadu 😛

  5. koncert super, suuuuper! dawno tyle energii nie otrzymałam z pomocą jednego gigu. 🙂 już nie mogę się doczekać offa i podzielam życzenie o jak najmniejszej scenie.
    ścisk!
    a.

  6. ok ok napisze Ci relacje z jednego z najgorszych europejskich festivali na który trzeba wybulić kupe kasy zeby posluchac szitu i poobcowac z żelusiami z wawy. Niech żyje Rojek;)

  7. ale jasiu, spójrz prawdzie w oczy – tegoroczny opener nie umywa się do tego z 2007, i biorąc pod uwagę koszty, taki wyjazd staje się w chuj bezsensowny. No chyba że jedziesz tam, by pograć sobie w nogę, ale raczej nie, prawda?

    Na Ciofie dał czadu markiz de Szasz, a raczej scenariusz pornosa jego autorstwa.

  8. No nie wiem czy sie umywa czy nie bo jeszcze nie bylem. W 2007 jedyne wartosciowe koncerty to The Roots i Bassisters Orchestra, reszta bez fajerwerków. Ot koncerty. Noi Mistrzostwo Świata w noge też było ciekawym przeżyciem;P Fakt, ze w tym roku jest o 100pln drożej spowodowany jest raczej tym, że zmienia się średnia krajowa. To przykre, ale nasz kraj i nasi rodacy zarabiają więcej. Po za tym uważam, ze zobaczenie Am czy KoL jest warte inwestycji, bo chociaż Porcys mówi inaczej, są to jedne z najlepszych zespołów świata. A propos porcysa to pewnie na openera wysyła swoich dziennikarzy za karę, co;D?

  9. gdyby bilety byly w takiej cenie jak w 2007roku (pomijajac to ze teraz opener trwa dzien dluzej) i przypadkiem mialbys tyle na zbyciu to rowniez uwazalbys ze nie warto jechac bo kol nudne, tciof widziales, am przereklamowani, the kooks skurwieni, duffy daje dupy, fnm są reliktem, madness śmierdzi a lilly allen jest szpetna?bo mam wrazenie ze nie;D

  10. Dobra dobra;D Prawda jest taka, że nie jade na openera tylko na impre z eski co je we władku, ale żem się wstydził powiedzieć..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s