Bloc Party – Intimacy

Ledwo odetchnęliśmy po ich koncercie na Openerze i przesłuchaliśmy A Weekend in The City a tu już nowa, trzecia płyta. Szybko im idzie to wydawanie płyt, może nawet za szybko? Debiut w 2005 roku a tu w przeciągu trzech lat trzeci album. Można by się tym nie przejmować gdyby każda następna płyta był lepsza. Jednak w przypadku Bloc Party i nie tylko tego zespołu tak nie jest. Im dalej tym gorzej, jest to typowe dla indie zespołów bo w zasadzie indie się kruszy, indie umarło, ciężko będzie sie przystosować.

Boję się pomyśleć jaką płytę może wydać The Strokes, Franz Ferdinand. Zapowiadane są ich następne płyty. Te zespoły mają na koncie same dobre płyty, jednak obecnie wypuszczenie indie płyty równa się z zgnojeniem i 7 na pitchforku. Bloc Party w sumie ma na koncie zajebiste Silent Alarm, Drugi album w niektórych momentach przynudza, ale generalnie jest spox. Natomiast trzecia płyta…. Cóż, wszyscy póki co ją gnoją. Aż tak źle? Myślę, że nie. Postaram się przedstawić jakieś plusy.

Po pierwsze płyta nie jest fluxowa. Ja osobiście byłem pewien, że będzie. Dlaczego? Słyszę Flux w grudniu, następnie Mercury. Poza tym dwie poprzednie płyty wydali w wersjach remix! Cholera. Oni eksperymentują! Oni lubią eksperymenty! Poczytajcie sobie tytuły piosenek: Ares, Trojan Horse, Zepherus itd. Myślę sobie: „Co to jest?”, „Co oni preparują?” jednak po włączeniu płyty nie słyszymy ciągłego natężenia syntezatorów i innych elektrycznych gadżetów. Jest tego troszkę, ale z umiarem. Na zabawy z elektroniką pozwalam tylko Radiohead.

Po drugie. Matt Tong. damn, jak on napieprza na perkusji. Na tej płycie jest jego najmniej akurat bo w niektórych utworach zamiast perkusji słychać biciki. To wielka strata. Dlatego oni powinni grac rockowo!I Gdzie to robią perkusja zawsze wypada najlepiej. Mr Tong jest w mojej czołówce najlepszych drumerów, obecnie grających.

Po trzecie… Kończą mi się argumenty to może więc tak ogólnie. Bloc Party raczej nie trzeba przedstawiać. Moim zdaniem warto posłuchać i samemu ocenić aniżeli wierzyć na słowo każdemu pseudo znawcy z forum x lub y. Płyta jest energiczna, da się jej posłuchać idąc do pracy/szkoły, puścić w samochodzie itd. Wiadomo, że nie zmieni świata, ale nikt tego nie oczekuje od Bloc Party, oni nie ożywią indie, mieli swoje 5-min w 2005 roku. Każda następna płyta indie zespołu będzie to coraz gorsza aż w końcu przestaną nagrywać, rozpadną się….

Jeszcze napisze co mnie irytuje nie miłosiernie oprócz tytułów piosenek. Zawsze mi się podobały chórki w Bloc Party, tym razem pojawiają się chóry! Skąd oni to wymyślili? Do tej całej pseudo-indie-elektroniki dodają jeszcze patetyczne chóry anielskie! To tyle z moich negatywów reszta na forach i przyszłych recenzjach Screenagers i Porcysa.

Tak więc Bloc Party powoli się wykrwawia, ale jeszcze oddycha. Nie chcę być pesymistą, ale są teraz tylko dwie opcje. Albo stracą całą krew i umrą albo dostaną zastrzyk nowej i nagrają coś porównywalnie dobrego do debiutu. Jest szansa na ta drugą opcje? Ocena: 5/10

Advertisements

17 uwag do wpisu “Bloc Party – Intimacy

  1. Styl w sensie, że teraz bardziej gnoje zespoły? bo jeżeli chodzi o poziom recenzji to wydaje mi się i nie tylko mi, że nastąpił awans o parę poziomów do góry. Napisz co Cię boli jako czytelnika to postaram się rozważyć ten problem, zależy mi na każdym!

  2. oj, bo jeszcze zostanę uwikłana w jakieś romanse xP

    może właśnie o to chodzi, że nie ma tu bardzo pozytywnych recenzji. kiedyś pisałeś bardziej z serca, teraz tu widzę bardziej rozżalenie nad dennym stanem muzyki indie, która może wcale nie jest taka zła. wynajdź coś, nad czym będziesz śpiewał pieśni pochwalne.

  3. Ja raczej bym stwierdził, że Paweuu opisywał najlepsze płyty na początku „działalności” , stąd takie oceny. Tym samym ustawił sobie wysoko poprzeczkę i dobrze. Jeśli coś jest do dupy to warto to skrytykować. Przecież nie ma sensu pisanie tylko o tym co się podoba. Pozatym „gnojenie” występuje co jakiś czas. Spójrz choćby na ostatnie recenzje. Nie wszystkie mają tam oceny 1-4.

  4. Brzozaw ma rację, s. się myli. Obecny stan indie jest denny, więc trzeba szukać pośród innych gatunków – Cut Copy, Menomena, of Montreal chociażby.

  5. aaa… pewnie macie racje, a jak zwykle marudzę xP już się nie odzywam i czekam na coś co przeczytam z zapartym tchem (huh, to akurat zabrzmiało nieco pompatycznie, czyż nie?)

  6. dla mnie nie ma czegos takiego jak indie samo w sobie. ja nadal slucham
    myslovitz czy hendrixa (ktorzy prawdopodobnie nie jest indie). dobrych plyt
    jest cale multum. zalezy od gustu. teraz chyba sie starzejemy i jestesmy bardziej otwarci na inne dzwieki, za to bardziej krytyczni w stosunku do tych naszych. pozno juz, moze gadam glupoty. dziex

  7. Ogólnie Intimacy nie jest takie złe. Moim subiektywnym zdaniem jest lepsze niż AWITC ale na pewno nie tak dobre jak Silent Alarm gdzie zamiast eksperymentować jeszcze grali 😛 Lubie elektronikę i ‚zabawy z elektroniką’ jak to trafnie autor recenzji określił, ale wolę ich w klasycznym wydaniu. Tutaj nawet jeżeli pojawiają się gitarowe riffy to grane są na okropnych, piaszczystych, pierdzących przesterach. Zwyczajnie robi się straszny jazgot.

    Co do perkusisty zgadzam się w 100%.

    Fajnie, że są jeszcze osoby, które nie rozpływają się nad kolejnymi wydawnictwami BP tylko dlatego, że to BP 😛

  8. koleś, pierdolisz głupoty za przeproszeniem. po prostu nie dorosłeś do tej muzyki. co więcej, jestes nieco ograniczony. oczekujesz od zespołów, zeby nagrywały caly czas w tej samej konwencji? co za nuda. Bloc party się rozwija i rozwija się not surprisingly pięknie. no cóż, ale o gustach się nie rozmawia, a szczególnie o gustach pseudo specjalistów :p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s