Off Festiwal – z drugiej strony
Cześć. O Offie jeszcze raz. Bardziej lajtowo. Więcej o ludziach, problemach, pieniądzach mimo, że muzyka jest najważniejsza. Enjoy.
O Offie: To festiwal muzyczny, ja tam byłem ^^
O Rafauu: W połowie Reczko, szaleniec, ignorant, buntownik z wyboru, przyjaciel wszystkich, ulubieniec górników, fan youtube, król pogo, mocarz, lokalny patriota. Można by o nim wiele. Był ze mną na Offie.
O mnie: znacie mnie
O piwie: Festiwal to ludzie, ludzie to piwo, piwo to festiwal. Sponsorem głównym był Lech, ale ja za bardzo nie lubię lanych piw festiwalowych. Więc co? Zdałem się na Rafauua, który przywiózł Mocarza! Mocarz był dobry, mimo,że ciepły. dobrze, że była biedronka bo to jedyne miejsce gdzie można kupić to wspaniałe piwo w zakurzonej butelce. Im więcej kurzy to tym lepiej, bo lepszy rocznik. Poza tym tak na prawdę to nikt nie wiel ile to ma procent. Tu piszą o 9 a mówi się 0 12. Spróbujcie.
O namiocie: Nasz namiot był najlepszy. Mimo, że brakowało części, niektóre się kruszyły, ale stał jako jedyny nie naruszony przez warunki naturalne. Przynajmniej z mojej strony, “ale nie będzie padać”.
O złodziejstwie: Kradzieży włosów spod pachy nie zanotowano.
O opaskach: Chujowe są a na dodatek źle se zapiąłem. Ta czarna to mi się zdarła w robocie a zielonej nic. Dziwne…
O naszych sąsiadach z pola namiotowego: Było paru, ale najbardziej zaintrygowały mnie dwie pary. Klucznik z kobietą wężem. Urocza para posiadająca namiot na kłódkę. Człowiek klucznik jako jedyny posiadał klucze i skrupulatnie to ją zamykał to ją otwierał. Kobieta wąż zrzucała skórę, ale później znowu ją zakładała. Zaintrygowali nas. Druga para to istota chuda o wątpliwej płci, ale chyba chłopak. Jego (umówmy się, że to on) partnerka to ponętna, ruda przy kości polka uważana przeze mnie za angielkę z racji swej urody typowo angielskiej. Najbardziej intrygował nas namiot w którym spali. To przeczy fizyce. Jak ona się tam mieściła z nim? doszedłem do wniosku, że mieli portal przejściowy w środku. Innego wytłumaczenia na to nie ma. Pozdrowionka :*
O ludziach: I tu było fajnie. Czułem się jakbym był wśród swoich. Dużo okularników i ogólnie zajobów takich jak ja. Nie uraczyłem technomułstwa ani podobnych rzeczy. To mi się podobało. Chyba za rok znowu pojadę, bez względu na to kto wystąpi. Chce do ludzi takich jak ja. Na prawdę jest mi to potrzebne. Czuję się taki osaczony, samotny w tym Mikołowie, w tym szarym bloku. Ratuuuuuunku! Nikt mnie nie rozumie! Nikt! I’m Indie/Emo/Alternative/Rock/Pop/Zjeb!!! arrrrr
O świrach: Byli i świry. Mam dość słuchania tekstów typu: “Musiałem wyjść z Mogwaia bo ktoś pierdnął i mnie to rozproszyło, nie mogłem tam dłużej zostać, po prostu nie mogłem” albo “ale ludzie się tam lansowali, duże okulary, emo-indie ciuchy” a przecież każdy tak wyglądał, więc kto tak krytykuje? Ej hipokryci zasrani!
O indie/emo laskach: wrrrr. I like it.
O najlepszej muzie: Pierwsze miejsce to oczywiście scena RR. Lansowane przeboje typu: “idę na plaże, idę?” albo “naród musi wolny być”. Drugie miejsce dla Darka. Zajebisty był ten koleś. Na serio, nie zgrywam się. Tylko miał dziewczynę a la Danusia Norek. “Darek!”. Darek mam nadzieję, że wpadniesz za rok do Myslo.
O terrorze: wiem, że to spuścizna z zeszłorocznego Offa, ale odnowiłem ten ideał. terror!!!
O moim problemie z zaśnięciem: Nie mogłem zasnąć, gdyż nie mogłem skoncentrować się na jednym z czynników bólu. Zaczynając od dołu, bolały mnie pięty, nogi, kostka!, kolana, plecy, kark, głowa, ucho (chyba nie słyszałem jakiś czas na lewe ucho) a na dodatek cisnęła mnie sraka i leżałem na kamieniu i było zimno. W głowie miałem widok strasznego tojasa a Rafauu cały czas mi zawracał głowę pałeczką, której nie złapał. Nie mogłem zasnąć a spać się chciało cholernie cóż za paradoks.
O tojasach: W najlepszym przypadku jest tylko zaszczany. Ludzie! Obok jest pisuar! Chyba, że to wy! Wiecie o kim mówię! O was! Wy się macie gorzej, ale to was nie usprawiedliwia!
O napierdalaczach: Najbardziej śmieszni ludzie na Festiwalach. Jadą na festiwal podnieceni z myślą: “Nie ma chuja, zobaczę wszystko, kurwa, wszystko!” Idą na pierwsze koncerty o 12-13. Pogują, jebią piwska. Za każdym razem kończy się to tak samo. Ludzie! Trochę strategi! Trzeba sobie rozplanować na co koniecznie trzeba iść a czego nie zobaczyć by się wysrać, coś zjeść, odpocząć, usiąść. Nikt kurwa, nikt nie wytrzyma od 12 po południu do 6 rano na koncertach i to dobrze się bawiąc. Co mi z tego, że zobaczę jakieś Pchełki jak na Mogwaiu oczy mi będą się same zamykać a na reszcie fajnych koncertów będę spać na zolu?
O fanach Czesia: Jesteście obrzydliwi! Słyszałem co zrobiliście na MySpace! Dla nie wtajemniczonych. Jeden z muzyków zasłaniał Czesia podczas koncertu na MySpace. I co? Oburzeni fani kazali mu się odsunąć bo nie mogą zobaczyć Czesia…. I nie śmiejcie się na siłę z wszystkiego co on powie.


sierpień 13, 2008 o 5:07 pm |
[...] jak pomocnik Doktora Frankensteina i, że mnie wszystko bolało. W ogóle przeczytajcie drugą nie oficjalną recenzję Off Festiwal. Ludzie byli fajni, nietypowi bo muzyka nie typowa. Miłe wrażenie po Offie miałem. W niedzielę [...]
sierpień 15, 2008 o 1:19 pm |
Czesiu jest gupi(sic), płytki, tempy(sic), nieśmieszny, jego kreacja i osobowość sa bez zamysłu i sublimacji postaci filmowej, stworzone. To naprawdę wielki wstyd dla polskiego przemysłu filmowego, ze wlasnie w naszym kraju powstala taka produkcja, ale jeszcze wiekszym wstydem jest to, iz znalazla odbiorcow wsrod mlodziezy,ktora Czesia obrała sobie na wzór do naśladowania (przynajmniej w mowie) i to wlasnei ta zle skrojona postac stala sie autorytetem godnym podziwu dla polskich nastolatkow. Jakze ciesze sie, ze za rok nie bede juz nalezal do grona nastoletnich obywateli Rzeczpospolitej.
ta wypowiedz nie ma natury ironicznej