Ciężko napisać coś o tym zespole by miało to sens i jakąś wartość samą w sobie. Ta recenzja, jeżeli można to nazwać recenzją nie jest ani dobra ani oryginalna. Ocenę jednak przyznam.
Marcin mówi:
listopad 16, 2009 o 1:02 pm | Odpowiedz edytuj
Może recka nowego Flaming Lips. Już wszystko zostało napisane ale moze chcesz pobawic sie w projekt a’la Porcys
W sumie mógłbym być żabą (albo nią jestem) re re re re kum kum.
Vyciu
2009-11-18 23:55:46
ja bym tego nie napisał, w zasadzie w całym polskim internecie nei znalazłem dobrej recenzji
Właśnie słucham See The Leaves i staram się ogarnąć. Mocny początek, potężny. Gniecie umysł a potem to zamienia się w coś zupełnie innego. Ciężko mi to zrozumieć, ale zachwycam się dalej. Masakra. “Without hope Without love She sees herself From below and above“
Roland mówi:
listopad 18, 2009 o 1:14 pm | Odpowiedz edytuj
recka flamingow będzie największym wyzwaniem w Twojej blogerskiej karierze:)
Wszystko już w zasadzie zostało powiedziane. To, że od czasów The Soft Bulletin wiele się zmieniło to już wiecie więc nie ma co się rozpisywać zbytnio. Płyta generalnie mocno daję rade, czołówka w moim rankingu tegorocznym (jeżeli taki posiadam) póki co. Nie wiem, sprawdźcie to:
Roland mówi:
listopad 18, 2009 o 1:14 pm | Odpowiedz edytuj
1. http://www.youtube.com/watch?v=92TNIIbaBOo
2. http://www.youtube.com/watch?v=w9_lBvKMlTI
3. Wayne Coyne = amerykański Marek Raczkowski
4. http://www.nme.com/video/bcid/49582897001
5. http://www.songmeanings.net/songs/view/150793/
6. http://www.lastfm.pl/music/The+Flaming+Lips/+images/2127553
7. http://www.bbc.co.uk/radio1/news/entertainment/galleries/media/pa_wayne_coyne_crowdsurf420.jpg
8. Scena z wypadkiem w 50 first dates
9. http://web.archive.org/web/20080704072754/http://www.pitchforkmedia.com/article/record_review/17746-flaming-lips-zaireeka
10. Justin T. na basie
11. http://web.archive.org/web/20070711185350/http://www.pitchforkmedia.com/article/record_review/17748-the-soft-bulletin
Oceny są skrajnie podzielone, dla mnie mocna siódemka. Chłopaki nie schodzą poniżej określonego poziomu, wato sprawdzić. Ocena: 7/10.
Usłyszałem o tym filmie na początku tego roku i wydało mi się, że może być ciekawy. Reklamowany jako film twórców Pojutrza i Dnia Niepodległości. Jeżeli ktoś widział te dwa filmy to wie, że efekt specjalne na wysokim poziomie. I poza tym w moim rankingu dwa najlepsze filmy katastroficzne obok Tytanica. Logicznie myślący człowiek stwierdzi, że i ten film powinien być wypasiony.
Trochę to potrwało zanim ogarnąłem cały ten fenomen Animal Collective. jednak warto było poczekać, niektóre sprawy potrzebują więcej czasu na przemyślenie.
To jak już jesteśmy w tanecznych klimatach w stylu wykrzyknikowej muzy przepełnionej bouncem, elektroniką, rytmiką i transem to należałoby pójść za ciosem i sprawdzić Rapture. Jednym słowem wbijajcie na imprezkę. Czeka na was wiele wspaniałych przeżyć i ogrom wrażeń.
To może napisze o płycie, którą wałkowałem przez wrzesień? Nie sprawdzałem żadnych nowych wydawnictw ostatnio także sięgnę do niedawnej przeszłości.
I znowu trzeba się pastwić nad polską kapelą. Ehhh.
Jeszcze nie tak dawno temu jak wychodziłem na dwór to było widno a drzewa walczyły ze sobą o moją uwagę pokazując mi to coraz różowsze kolory kwiatów. Teraz ciemno, wieje a do butów przyklejają się opadłe mokre liście. Wiadomo, że jesień to okres wałkowania smętów spod szyldu Arcade Fire bądź Jeffa Buckleya. Ja polecam Les Savy Fav.
No na początku myślałem, że tytuł płyty jest ironicznym żartem w stylu Mogwaia i ich Happy Songs for Happy People. Znamy Yo La Tengo. Ich piosenki nie są popularne, ale te najnowsze jak najbardziej mogą takie być!
Raz do roku pojawia się mała ilość płyt, których hype określa się tym słusznym. Mówimy wtedy o odkryciu muzycznym roku, debiucie mijających dwunastu miesięcy. W tym momencie chyba jest już taka płyta i jeżeli nie pojawi się nic ciekawszego to o Londyńczyków nie zabraknie na żadnej liście podsumowującej rok 2009.
Dużo ostatnimi czasy się dyskutuje na temat wydawnictw muzycznych. Zwłaszcza o formie w jakiej mają być dostępne. O ile jestem przeciwnikiem sprzedawania wyłącznie bezpłciowych mp3 zamiast płyt cd. Wiadomo półka z płytami lepiej wygląda niż dysk z milionem gigabajtów mp3. Jednak już nagrywanie wyłącznie singli zamiast całych albumów powinno niektórym wykonawcom wyjść na dobre.